Uwaga! TVN: Klienci klubów go-go tracili dziesiątki tysięcy złotych. „Te dziewczyny były szkolone”

Uwaga! TVN: Klienci klubów go-go tracili dziesiątki tysięcy złotych. „Te dziewczyny były szkolone”

Dodano: 
Kadr z programu Uwaga! TVN
Kadr z programu Uwaga! TVN Źródło: X-news/Uwaga
Policja poinformowała o szeroko zakrojonym śledztwie wymierzonym w szefów sieci klubów go-go. Czy akcja jest początkiem końca zorganizowanego – jak twierdzi policja – procederu oszustwa klientów? Materiał dziennikarzy programu Uwaga! TVN.

Kilka tygodni temu policjanci pochwalili się rozbiciem ogólnopolskiej, zorganizowanej grupy, zajmującej się wyłudzeniami pieniędzy od klientów w kilkudziesięciu tak zwanych klubach go-go. W akcji uczestniczyło 500 funkcjonariuszy, którzy weszli do ponad dwudziestu miejsc na terenie całego kraju.

– Łącznie zatrzymano 22 osoby, z czego 19 zostało tymczasowo aresztowanych. Przedstawiono im zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, także udziału w oszustwach i rozbojach dokonanych na klientach klubów go-go – mówi podinsp. Iwona Jurkiewicz, rzecznik Centralnego Biura Śledczego Policji.

Funkcjonariusze odkryli, że wyspecjalizowana kadra na bieżąco wskazywała obsłudze wszystkich klubów, który z mężczyzn będzie łatwym łupem. – Na terenie Krakowa zlikwidowano tak zwaną centralę, tam też znajdował się monitoring, czyli tak naprawdę serce działania tych klubów. Osoba nadzorująca monitoring była w stanie zobaczyć, co tak naprawdę dzieje się w Warszawie czy we Wrocławiu – opowiada podinsp. Iwona Jurkiewicz. I dodaje: – Kamery obserwowały nie tylko, co działo się wewnątrz, ale też moment wejścia do klubu klienta. Klientom po wejściu podawano różnego rodzaju alkohol, w momencie, kiedy osoba nie do końca była świadoma co się dzieje, wówczas zaczynało się pobieranie środków finansowych.

Wielu klientów z pobytu w klubie nie pamięta praktycznie nic. Gdy rano sprawdzali stan konta, orientowali się, że stracili dziesiątki tysięcy złotych, za które rzekomo częstowali zatrudnione w lokalu hostessy niezwykle drogim szampanem, kupowali im róże lub zamawiali prywatny taniec w osobnym pokoju.

– Wypiłem dosłownie ¾ piwa i więcej nic nie pamiętam. Odpaliłem smartfona i zdębiałem. Zobaczyłem transakcje opiewające na 120 tys. zł. Nie miałem takich pieniędzy, ale wzięto na mnie trzy pojedyncze kredyty na 50 tys. Zrobiono to przez aplikację. Stało się to podczas pobytu w klubie – opowiadał dziennikarzom programu Uwaga! TVN pan Adrian.

– Wypiłem piwo, które zostało podane mi zza baru. No i zasadniczo od tego momentu mam jedynie przebłyski przemieszczania się po danym miejscu. Po odzyskaniu pełnej świadomości chwyciłem za telefon i sprawdziłem stan konta, wydane zostało 20 tys. zł – mówi pan Maciej. – Nie pamiętam z tamtej nocy zupełnie nic. Później spojrzałem w konta i ugięły mi się nogi. Były blokady na około 32 tys. zł – mówi Marek Pawlak.

Zapis monitoringu

O oszustwach, do których codziennie i na masową skalę może dochodzić w klubach go-go, dziennikarze programu Uwaga! TVN informowali już trzy lata temu. Poszkodowani mężczyźni zgłaszali się na policję, lecz prawie wszystkie śledztwa umarzano z powodu braku dowodów. Pan Marek był jedynym, który się nie poddał i na własną rękę szukał sprawiedliwości. Pomógł mu zdobyty zapis kamery, która pracowała podczas jego pobytu w lokalu. Choć obejmowała wyłącznie klubowy hall i zainstalowany w nim bankomat, można było zobaczyć, w jakim stanie znajdował się mężczyzna.

– Kiedy byłem już pewnie dość mocno ugotowany, zaczęły przyprowadzać mnie do bankomatu. Na monitoringu widać, że jestem nieprzytomny, przewracam się o własne nogi, właściwie momentami mdleję, a one mnie podnoszą i jakimś cudem wbijam PIN. Kamera w bankomacie nie działała, była atrapą, to też jest dziwne, więc nie widać dokładnie, co się dzieje z rękami przy wypłacaniu pieniędzy. Z dwóch moich prywatnych kart właściwie wypłaciły wszystko. Widać, że próbowałem uciec z tego lokalu, a one wciągały mnie z powrotem. Siłą. Nie mogłem stamtąd wyjść – opowiada pan Marek.

 0

Czytaj także