Koronawirus w Polsce. Michał Dworczyk: Doszliśmy do szklanego sufitu #MówiącWprost odc. 26

W programie „Mówiąc Wprost” zapytano także o program Narodowy Program Szczepień, za który odpowiedzialny jest minister Dworczyk. Czy będą jakieś zmiany? A może wprowadzone zostaną nakazy lub obowiązki? Minister przyznał, że „osiągnęliśmy szklany sufit”. – Mamy około 60% populacji dorosłych Polaków zaszczepionych dwoma szczepionkami. Ale to jest wciąż zbyt mało. Teraz mamy do czynienia z sytuacją, w której jest bardzo wiele osób, które przejawiają postawy bardzo sceptyczne do szczepienia: nie zaszczepiły się i już się nie zaszczepią. Dlaczego? Ponieważ Polacy nie są przyzwyczajeni do szczepień. Jesteśmy – jako społeczeństwo – sceptyczni do szczepień. Minister wskazał na dwa sposoby zmiany tego stanu rzeczy: długofalowe działania edukacyjne i informacyjne albo wprowadzenie obowiązku szczepień. – My nie chcemy wprowadzać obowiązku szczepień, nawet dla niektórych grup zawodowych – uważa minister.

Ostatni tydzień w polskiej polityce upłynął pod hasłem napiętych stosunków z Unią Europejską. Coraz większe jest prawdopodobieństwo, że Polska zostanie obłożona przez Komisję Europejską karami za łamanie praworządności. – Jestem blisko tego, aby przekonać instytucje UE, że kary finansowe, które dotkną polskich obywateli, nie mają sensu. Trzeba odróżnić interes Polaków od interesów władzy – powiedział na antenie TVN24 Donald Tusk. Miał zdradzić, że prowadzi rozmowy z unijnymi urzędnikami, aby nie karali Polski i Polaków za działania rządu Prawa i Sprawiedliwości

- Mam poważne wątpliwości co do szczerości słów Donalda Tuska. Trudno oprzeć się wrażeniu, że były premier do tej pory raczej z częścią polityków Platformy Obywatelskiej działał w myśl zasady: im gorzej, tym lepiej. Im gorzej dla państwa polskiego, tym lepiej dla ich formacji politycznej.
Jeśli chodzi o pieniądze z UE to trudno się oprzeć wrażeniu, że do tej pory działał na rzecz tego, żeby – co powiedziała minister Bieńkowska – wstrzymać pieniądze, które do Polski mają trafić – mówi minister Michał Dworczyk w programie „Mówiąc Wprost”.

Minister skomentował także zaskakujące słowa wicemarszałka Ryuszarda Terleckiego, które odebrano, że Zjednoczona Prawica zbliża Polskę do polexitu. – Bez żartów – ucina szybko minister Michał Dworczyk. Podkreśla, że Polska była, jest i będzie członkiem Unii Europejskiej, co się nie zmienia. Dodał także, że nie zmienia się fakt, że „oczekujemy partnerskiego traktowania ze strony Unii”. – Nie może być Europy, w której jedne z krajów ze względów politycznych są faworyzowane, a inne defaworyzowane. Nie może być różnych standardów – mówił minister. – Wierzymy w przyszłość Unii Europejskiej – dodaje także Michał Dworczyk.

W programie „Mówiąc Wprost” minister odniósł się także do wciąż gorącej i patowej sytuacji na granicy polsko-białoruskiej oraz wprowadzenia stanu wyjątkowego na terenie części województw podlaskiego i lubelskiego. Na tym obszarze obowiązuje szereg ograniczeń. Dotyczą one również mediów, których przedstawiciele nie mogą przebywać w wyznaczonej strefie. Zdarzało się jednak, że dziennikarze specjalnie udawali się do stref objętych stanem wyjątkowym, aby sprawdzić, co on oznacza dla lokalnych mieszkańców, ale także zweryfikować stan uchodźców przebywających w okolicach Usnarza.

Michał Dworczyk przyznał, że w obliczu różnych zagrożeń – realnych i potencjalnych – rząd musi zachowywać się odpowiedzialnie. Robert Feluś dopytywał o to, dlaczego dziennikarzom zabroniono także do stref przygranicznych. – Przecież tam nie świszczą kule, a gdybym chciał tam pojechać, to miałbym problemy – dopytywał redaktor naczelny Wprost.

- W większości przypadków dziennikarze to odpowiedzialni ludzie. Ale te wydarzenia w ostatnich tygodniach pokazały, że nie wszyscy obywatele polscy, nie wszyscy politycy i nie wszyscy dziennikarze zachowują się odpowiedzialnie. Mieliśmy do czynienia z jakimiś eventami parapolitycznymi. Nie wiem, czy użyć tutaj określenia wymyślonego przez Lenina, że zachowywali się niektórzy jak pożyteczni idioci i wpisywali się w scenariusz białorusko-rosyjski. Czy była to naiwność, a może cynizm? Nie chcę tego oceniać – mówi Michał Dworczyk.

Minister podkreślił, że w praktyce – w sytuacji, kiedy doszłoby np. do prowokacji podczas ćwiczeń Zapad – rząd podjął taką decyzję. – Dlatego, że rząd nie jest w stanie zapewnić minimum bezpieczeństwa swoim obywatelom? – dopytywał Robert Feluś. – Rząd nie jest w stanie przewidzieć, czy białoruskie albo rosyjskie służby albo prowokatorzy nie doprowadzą do jakiegoś incydentu, w którym mogliby być poszkodowani obywatele polscy – stwierdził minister.