Wzruszające słowa Anity Demianowicz o zmarłym synku. „Nie podejrzewałam, że można kogoś tak kochać”
Mnie też dużo kosztowało, żeby powiedzieć, zrobić taki coming out, że mój synek jest śmiertelnie chory, bo czułam, że to ze mną coś jest nie tak. Czułam, że jestem w jakiś sposób niepełnowartościowa, bo przecież wszystkie dzieci rodzą się zdrowe, tylko ja urodziłam chore. A potem to się zmieniło, bo okazało się, że tych chorych dzieci jest bardzo dużo, że bardzo wielu rodziców nie mówi o tym. Że mierzą się z problemami, z niepełnosprawnościami, z chorobami rzadkimi. Dostałam wysyp wiadomości – w poruszającej rozmowie mówi Anita Demianowicz, mama, która przed dwoma miesiącami pożegnała niespełna dwuletniego synka, Noaszka.















