Rosjanie porwali dziecko ukraińskiego polityka. „Apeluję do całej ludzkości – pomóżcie mi!”

Rosjanie porwali dziecko ukraińskiego polityka. „Apeluję do całej ludzkości – pomóżcie mi!”

Pozostałości po Rosjanach
Pozostałości po Rosjanach Źródło:Wprost / Karolina Baca-Pogorzelska
Nexta, opierając się na informacji od ojca porwanego, donosi o uprowadzeniu 16-latka. To syn Ołeha Buriaka, lokalnego ukaińskiego polityka.

Ołeh Buriak jest szefem regionalnej administracji państwowej na Zaporożu. Było do przewidzenia, że stanie się celem dla rosyjskich wojsk, starających się podbić to terytorium i podporządkować sobie lokalną ludność. Rozumiejąc jednak cele rosyjskiego wojska, nie da się zaakceptować jego metod. Okupanci postanowili porwać 16-letniego syna Buriaka, by szantażować go zdrowiem lub życiem dziecka.

„Szef regionalnej administracji państwowej Zaporoża, Ołeh Buriak, informuje, że rosyjskie wojsko porwało jego 16-letniego syna Władysława” – pisał w niedzielę 17 kwietnia białoruski serwis Nexta na Twitterze. „Informację tę potwierdziła również Zlata Nekrasova, zastępca szefa Zaporoskiej Obwodowej Administracji Wojskowej” – dodawano w komunikacie.

Buriak: Mój syn został porwany. Rosjanie go porwali

W krótkim czasie doniesienia te potwierdził sam Ołeh Buriak. W rozmowie z Ukrinform opowiedział, że porwanie miało miejsce 16 kwietnia. Jego syn jechał w samochodzie z trojgiem dzieci i dwiema znajomymi kobietami. Rosjanie urządzili blokadę drogi i sprawdzali wszystkie przejeżdżające samochody. 16-latka wyciągnęli z wozu, ponieważ zauważyli u niego telefon.

„Mój syn został porwany. Rosjanie go porwali. Ma dopiero 16 lat. Nie wiem, gdzie on teraz jest. Apeluję do europejskiej społeczności i do całej ludzkości – pomóżcie mi!. Cały świat wie, że Rosjanie porywają dzieci w tym kraju” – pisał w mediach społecznościowych Buriak, który przyznał, że nie powiodły się próby odzyskania syna, które podejmował na własną rękę.




Raport Wojna na Ukrainie
Otwórz raport


Czytaj też:
Ukraina poprosiła kraje G7 o zasypanie jej deficytu budżetowego. Mowa o gigantycznej sumie