Miażdżący sondaż. „Propaganda Putina osiągnęła granicę swojej skuteczności”

Miażdżący sondaż. „Propaganda Putina osiągnęła granicę swojej skuteczności”

Władimir Putin
Władimir Putin Źródło: PAP/EPA / Mikhael Klimentyev/Kremlin / Pool
Aleksiej Nawalny zamieścił wyniki sondażu, z którego wynika, że spada poparcie Rosjan dla wojny w Ukrainie. Obecnie tylko 14 proc. ankietowanych uważa, że „specjalna operacja wojskowa”, jak nazywa agresję Kreml, przebiega prawidłowo.

Organizacja non-profit Aleksieja Nawalnego The Anti-Corruption Foundation (ACF) przeprowadziła sondaż wśród Rosjan, z którego wynika, że po dziesięciu miesiącach agresji na Ukrainę spada poparcie Rosjan dla wojny. W październiku jeszcze 23 proc. ankietowanych uważało, że przebieg „specjalnej operacji wojskowej” jest „raczej udany”. W listopadzie takiego zdania było już tylko 14 proc. respondentów. Rośnie z kolei odsetek osób, które zauważają klęski Rosji.

Od października do listopada liczba Rosjan, którzy uważają wojnę w Ukrainie za „raczej nieudaną”, wzrosła z 10 do 14 proc. W wynikach badania widać też wpływ „straszaka” zastosowanego przez Kreml. Chodzi o karę grzywny lub więzienia za krytykę rosyjskiej armii. Aż 41 proc. badanych zdecydowało się pominąć to pytanie i nie udzieliła na nie odpowiedzi.

Kremlowska propaganda przestaje działać?

„Potężna machina propagandowa Kremla pracuje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, aby wyjaśnić, że wojna idzie pomyślnie, zgodnie z mądrymi planami . I wyraźnie nie udaje im się sprzedać tej narracji. Tylko 1/7 respondentów nadal to kupuje!” – skwitował wynik sondaż Leonid Wołkow, szef sztabu Nawalnego i przewodniczący ACF.

Podkreślił, że to nie oznacza, że pozostałe 6/7 to zwolennicy Nawalnego albo wrogowie Putina. Jego zdaniem pokazuje to jednak, że Rosjanie nie chcą już brać na wiarę tego, co mówi im Kreml. „Są gotowi słuchać innych historii” – ocenił Wołkow. „Propaganda Putina osiągnęła granicę swojej skuteczności” – dodał.

Sondaż skomentował także sam Aleksiej Nawalny. Więziony opozycjonista położył akcent na inną kwestię. W ostatnim czasie Rosjanie atakują bowiem często obiekty infrastruktury energetycznej, a w atakach cierpią cywile. To obala trochę tezy Putina z początków wojny, który napadał na Ukrainę pod pretekstem „denazyfikacji” i ochrony rosyjskojęzycznej ludności.

twitter

Wojna w Ukrainie. Nawalny o „bezradności” rosyjskiej armii

„Te uderzenia w infrastrukturę cywilną wcale nie pokazują siły i sprawności rosyjskiej broni, a raczej bezradność rosyjskiej armii” – stwierdził Nawalny. Zaznaczył też, że ostatnie uderzenia ukazują słabość bojową Rosji. „Walimy w ukraiński system energetyczny rakietami wymyślonymi (i często wykonanymi) jeszcze w Związku Radzieckim” – kpił Nawalny. „A także irańskimi dronami, tymi latającymi motorowerami, które mimo wszystko okazały się bardziej zaawansowane technologicznie niż wszystko, co posiada rosyjska armia po 23 latach pod wodzą Naczelnego Wodza Putina” – dodał.

Jego zdaniem Ukraina, jako kraj zaawansowany naukowo i przemysłowo, jest w stanie w krótkim czasie wypracować coś nie gorszego niż broń, którą dysponuje Rosja. To z kolei będzie poważnym problemem dla Putina. Bo już ostatnie ataki Ukrainy na rosyjskie bazy pokazały, że putinowska obrona przeciwlotnicza nie zdaje egzaminu.

„Jeżeli Ukraina była w stanie trafić w strategiczne lotnisko lotnicze w głębi kraju, a my sami maniakalnie narzucimy im ten typ wojny z uderzeniami na sieci energetyczne, to szybko przekonamy się, że jak to się mówi – dwóch może grać w tę grę. A wtedy Ukraińcy wybiją światła i ciepło najpierw w Kursku i Biełgorodzie, potem w Woroneżu, a potem w Moskwie. Do kogo wtedy będziemy się skarżyć, że musimy podgrzewać jedzenie dla naszych dzieci płomieniem świecy?” – skomentował Nawalny.

Czytaj też:
Putin reaguje na Patrioty dla Ukrainy. Porównał je z rosyjskim systemem
Czytaj też:
Putin zdał sobie sprawę z problemów z dostawami broni. „Z niecierpliwością czekam na wasze propozycje”