W ostatnich dniach administracja Donalda Trumpa podjęła intensywne działania na rzecz zakończenia wojny w Ukrainie, co amerykański prezydent wielokrotnie obiecywał w kampanii wyborczej. Sposób, w jaki do tego dąży, budzi jednak kontrowersje. Trump nie ogląda się w swoich posunięciach na Ukrainę, a jej prezydenta nazywa „umiarkowanie udanym komikiem” i „dyktatorem bez wyborów”. Zignorował też całkowicie europejskich przywódców, choć w tym przypadku – jak podkreślają niektórzy komentatorzy – UE jest sama sobie winna.
– Donald Trump to polityk, którego można darzyć sympatią lub nie, ale nie można odebrać mu sprawczości, której podstawą jest stosowanie niekonwencjonalnych metod – powiedział w wywiadzie dla „Wprost” dr Janusz Sibora.
Ekspert zauważył, że wiele wskazuje na to, że Trump „podejmuje decyzje w zależności od swojego widzimisię, a my próbujemy nakreślać złożone konstrukcje, które miałyby za nimi stać”. – W rzeczywistości może ich po prostu nie być. Przez swoją nieobliczalność Trump stawia współpracowników w niekomfortowej pozycji, bo muszą działać reaktywnie – on coś chlapnie, a oni próbują to wybronić w sferze publicznej – dodał dr Sibora.
– W interesie Donalda Trumpa jest jak najszybsze przerwanie wojny, bez względu na to, jakim i czyim – Ukrainy, Rosji, czy Europy – kosztem będzie się to odbywało. To, moim zdaniem, dla Trumpa nie ma większego znaczenia, dla niego najważniejsze jest to, żeby rozejm został podpisany i przez jakiś czas trwał, najlepiej przez jego kadencję, co byłoby dla niego ogromnym sukcesem. Natomiast czy później będzie wznowienie wojny, czy nie, to dla niego jest już mniej istotne – mówił z kolei "Wprost" były szef BBN gen. Stanisław Koziej.
Co o sprawie sądzą Polacy?
Czy uważasz, że ostatnie działania administracji prezydenta USA Donalda Trumpa doprowadzą do trwałego pokoju w Ukrainie?
Na tak postawione pytanie w badaniu SW Research dla „Wprost”, 46,2 proc. osób odpowiedziało: „nie”. W skuteczność działań prezydenta USA wierzy zaś 25,3 proc. ankietowanych.
21 proc. nie ma w tej sprawie zdania, a 7,5 proc. nie wie, o jakie działania Amerykanów może chodzić.
Jak wynika z badania SW Research, większą wiarę w moc sprawczą nowego-starego lokatora Białego Domu mają najmłodsi ankietowani, w wieku do 24 lat.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
