Nieznane fakty z życia senatora Tyszkiewicza. „Z chuligana nagle przeistoczyłem się w innego człowieka”

Nieznane fakty z życia senatora Tyszkiewicza. „Z chuligana nagle przeistoczyłem się w innego człowieka”

Wadim Tyszkiewicz
Wadim Tyszkiewicz / Źródło: Newspix.pl / Michał Fludra
Senator niezależny Wadim Tyszkiewicz opublikował na Facebooku post, w którym opowiedział o nieznanych faktach ze swojego życia. Jak tłumaczył, zdecydował się na taki krok w związku z dużym zainteresowaniem jego osobą poszukiwaczy sensacji spod znaku PiS, jednak post jest dedykowany także jego sympatykom.

Wieloletni prezydent Nowej Soli zaczął swój wpis na Facebooku od stwierdzenia, że nie do końca zna przyczyny, dla których jego rodzice dali mu takie, a nie inne imię, jednak wie, że wybierali pomiędzy Wadimem a Arnoldem. W dalszej części posta senator elekt opowiedział o swoich rodzicach. „Moi rodzice nie żyją. Tata zmarł, kiedy miałem 5 lat i bardzo słabo go pamiętam. Moja ukochana mama zmarła tragicznie kiedy miałem jeszcze 18 lat w pierwszym miesiącu mojej nauki na Politechnice Warszawskiej. Nie wiele mam dokumentów i śladów po swoich przodkach. Mój ojciec: Włodzimierz Tyszkiewicz, syn Włodzimierza Tyszkiewicza urodzonego w Landwarowie (Litwa, siedziba rodu Tyszkiewiczów), syn Eugeniusza Tyszkiewicza, ojciec z matki Olgi von Bass (Niemka)- dziadkowie na pierwszym zdjęciu. Moja mama: Bogumiła Pawłowska z matki Marii Huk (Ukraina) z ojca Bronisława Pawłowskiego z Polesia (Polska). Mama zdobyła wykształcenie w polskiej, katolickiej szkole. Ja urodziłem się w Hancewiczach (przed wojną kresy wschodnie Rzeczypospolitej). Po wojnie cała moja rodzina wyjechała w ramach repatriacji do Polski i osiedliła się w okolicach Nowej Soli. Moi rodzice byli nauczycielami. My z mamą i siostrą, po śmierci ojca w 1963 roku, ostatnią falą repatriacji w 1966-67, dołączyliśmy do naszej rodziny na tzw. "ziemiach odzyskanych" zostawiając swój dom i rodzinne Polesie” – napisał.

„Wychowywała mnie ulica”

Wadim Tyszkiewicz przyznał, że „w mierze wychowywała go ulica, kiedy mama od rana do nocy była zajęta pracą w szkole, on chuliganił, bił się i robił różne złe rzeczy”. „No i przyszedł przełomowy moment po jednym z moich wybryków, kiedy z żółtymi od papierosów palcami, ukląkłem przed mamą i przysiągłem, że się zmienię i papierosów nie palę do dziś, a w 4 klasie technikum miałem już tylko jedną czwórkę, reszta piątki, a w piątej już tylko same piętki od góry do dołu i otrzymałem »Złotą Tarczę z Laurem«, najwyższe odznaczenie uczniowskie. Nie pamiętam, co mi wtedy dokładnie mama powiedziała, mam w pamięci tylko stop-klatkę, ale z chuligana nagle przeistoczyłem się w innego człowieka” – opowiadał.

Senator-elekt stwierdził, że w życiu - jak każdy człowiek - popełnił wiele błędów. „Czy czegoś w życiu żałuję? Na pewno można było czegoś nie zrobić, a co innego zrobić lepiej. Czasu się nie da cofnąć. Trzeba iść do przodu, traktując popełnione błędy jako naukę i pamiętając o chińskiej maksymie, że »jest później niż myślisz«, starając się jeszcze w swoim życiu zrobić jak najwięcej dobrego. Co dalej ze mną będzie? Nie wiem. Wiem tylko, że moja ukochana mama, która była mi najmilszą i najbliższą osobą w całym wszechświecie, gdzieś tam z daleka nade mną czuwa” – podsumował.

Czytaj także:
Tusk o kulisach polskiej i europejskiej polityki. „Uczciwi nie mają się czego obawiać”

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 1
  •  
    od kiedy ma się żółte ręce od papierosów, co ten koleś palił? zaschłe gówno??