Donald Tusk: Nie ma złych wyborców. Jest zła, skorumpowana i agresywna władza

Donald Tusk: Nie ma złych wyborców. Jest zła, skorumpowana i agresywna władza

Donald Tusk z rodziną
Donald Tusk z rodziną / Źródło: Twitter / Donald Tusk
Wśród powyborczych komentarzy nie mogło zabraknąć tweeta byłego premiera Donalda Tuska. Mimo przegranej Rafała Trzaskowskiego, przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej namawiał do powstrzymania się od krytyki wyborców Andrzeja Dudy.

„Nie ma złych wyborców. Nie ma też złych regionów. Jest zła, skorumpowana i agresywna władza. To ona dzieli, by rządzić. Walczmy z nią, nie między sobą” – napisał na Twitterze Donald Tusk. Tym pojednawczym tweetem były premier nawiązywał do licznych komentarzy zawiedzionych wyborców Rafała Trzaskowskiego, którzy po ogłoszeniu wyników krytykowali zwolenników PiS. Nie odpuścił jednocześnie przeciwnikom politycznym.

Wyniki wyborów

W poniedziałek 13 lipca w godzinach wieczornych Państwowa Komisja Wyborcza przekazała informację o oficjalnych wynikach prezydenckich. Z danych przekazanych przez PKW wynika, że Andrzej uzyskał 10 440 648 głosów, a więc 51,03 proc. Na Rafała zagłosowało 10 018 263 wyborców – 48,97 proc. Tym samym zwycięzcą II tury głosowania został Andrzej Duda i to właśnie on będzie sprawował funkcję prezydenta Polski przez najbliższe pięć lat.

Różnica między urzędującym prezydentem a kandydatem Koalicji Obywatelskiej wyniosła 422 385 głosów. Łącznie oddano 20 mln 636 tys. 635 głosów, co oznacza, że frekwencja wyniosła 68,18 proc. To najwyższa frekwencja w XXI w. w wyborach prezydenckich, większa była tylko w trakcie wyborów prezydenckich w 1995 roku. W wyborach w 2020 roku oddano ponad 177 tys. głosów nieważnych, w tym 102 tys. z powodu postawienia „krzyżyka” przy nazwiskach obu kandydatów oraz 75 tys. w związku z niepostawieniem „krzyżyka” przy żadnym z polityków startujących w II turze wyborów prezydenckich.

Czytaj także:
Twardoch podaje przyczynę porażek obozu PO. „Tradycyjnie nie potrafili powstrzymać swojej pogardy”

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 6
  • no to kupol śmieciu lewacki" elyto".
    POchwal się swoją proweniencją i dyplomem PO wyższej 4-klasówce gotowania na parze w garze.

    co do żydów prymitywie, to zarówno Komorusk i tyfus podczas wizyty w USA obiecali holokaust industry spłatę 65 miliardów dolarów ze sprzedaży lasów państwowych(nocne nieudane głosowanie XII 2014 r.), zaś obecny pajac też o tym mówi.

    natomiast PIS ustawie Just (447) dotyczącej mienia bez spadkowego powiedział veto


    nie bredź więc przygłupie lewacki
    • nie ma większych kłamców
      jest tusk, zdrajca, anty Polak , zawistny karierowicz
      przegrał wyścig prezydencki bo jawne oszustwa o swoim dziedzictwie ukrył w pruskim okopie

      Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa…
      Kto sprowokował Kurskiego do szczerej wypowiedzi? Sam Donald Tusk! We wstępie do albumu ze starymi zdjęciami „Był sobie Gdańsk” (1996) Tusk pisał: „Dziadek po kądzieli, Franz Dawidowski, mówił o sobie z dumą: danziger. Jednemu z synów dał na imię Jürgen, drugiemu Henryk i posłał go do polskiej szkoły w Sopocie. Dziadek był piłkarzem w klubie polskich kolejarzy Gedania, w czasie wojny naziści zesłali go na przymusowe roboty, po 1945 wybrał Polskę. Jego brat służył w Wehrmachcie, szwagier zginął od kuli polskiego żołnierza, siostra znalazła grób w Bałtyku jako jedna z ofiar »Gustloffa«, statku z gdańskimi uchodźcami, storpedowanego w 1945 r. przez sowiecką łódź podwodną. Dziadek po mieczu Józef Tusk już 2 września został aresztowany przez Gestapo i wojnę spędził w obozach koncentracyjnych. Był polskim kolejarzem, miał kaszubskie korzenie, czuł się gdańszczaninem, ale z babcią rozmawiał po niemiecku równie swobodnie jak po polsku. Wszyscy oni czuli się przede wszystkim »heisige«, tutejszymi i dopiero wojenny paroksyzm historii zmusił ich do wyboru między Niemcami a Polską”.

      Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa…
      Kto sprowokował Kurskiego do szczerej wypowiedzi? Sam Donald Tusk! We wstępie do albumu ze starymi zdjęciami „Był sobie Gdańsk” (1996) Tusk pisał: „Dziadek po kądzieli, Franz Dawidowski, mówił o sobie z dumą: danziger. Jednemu z synów dał na imię Jürgen, drugiemu Henryk i posłał go do polskiej szkoły w Sopocie. Dziadek był piłkarzem w klubie polskich kolejarzy Gedania, w czasie wojny naziści zesłali go na przymusowe roboty, po 1945 wybrał Polskę. Jego brat służył w Wehrmachcie, szwagier zginął od kuli polskiego żołnierza, siostra znalazła grób w Bałtyku jako jedna z ofiar »Gustloffa«, statku z gdańskimi uchodźcami, storpedowanego w 1945 r. przez sowiecką łódź podwodną. Dziadek po mieczu Józef Tusk już 2 września został aresztowany przez Gestapo i wojnę spędził w obozach koncentracyjnych. Był polskim kolejarzem, miał kaszubskie korzenie, czuł się gdańszczaninem, ale z babcią rozmawiał po niemiecku równie swobodnie jak po polsku. Wszyscy oni czuli się przede wszystkim »heisige«, tutejszymi i dopiero wojenny paroksyzm historii zmusił ich do wyboru między Niemcami a Polską”.

      Wypowiedź totalnie załgana.

      Dziadek Józef Tusk nie spędził wojny w obozach koncentracyjnych! Pracował w stoczni, w roku 1944 służył w Wehrmachcie, w Kompanii Kadrowej 328 Zapasowego Batalionu Szkolnego Grenadierów! Dziadek Franz też był żołnierzem Wehrmachtu i pracował na budowie Wilczego Szańca – głównej kwatery Hitlera! Kiedy po wypadku budowlanym leżał w olsztyńskim szpitalu, do jego sali któregoś dnia wszedł sam Führer (odwiedzał rannych w zamachu z 20 sierpnia 1944) i poklepał Franza po ramieniu! To są ustalenia, które poczyniła gdańska dziennikarka i pisarka Olga Dębicka, w wydanej przez poważne wydawnictwo Słowo-Obraz-Terytoria książce „Fotografie z tłem. Gdańszczanie po 1945 roku” (2003). Jeden z rozdziałów „Donald syn Donalda” poświęcony był rodzinie Tusków. Donald Tusk nie był jeszcze wówczas tak znany, książka przeszła niezauważalnie. Dziś nie można jej znaleźć w bibliotekach. Została wydana „aus Mitteln der Bundesrepublik Deutschland” – „ze środków Republiki Federalnej Niemiec”…
      Jeszcze jedno, znamienne przeinaczenie w przytoczonym wstępie Tuska: na „Wilhelmie Gustloffie” nie zginęli „uchodźcy gdańscy”, tylko uchodźcy niemieccy, dla których nie do zniesienia była myśl, że Gdańsk – dziedzictwo królów polskich – wraca do Polski. Dziadek w Wehrmachcie, drugi dziadek w Wehrmachcie, brat dziadka w Wehrmachcie, szwagier w Wehrmachcie… Nie za dużo jak na jedną rodzinę?


      Dziadek Józef Tusk nie spędził wojny w obozach koncentracyjnych! Pracował w stoczni, w roku 1944 służył w Wehrmachcie, w Kompanii Kadrowej 328 Zapasowego Batalionu Szkolnego Grenadierów! Dziadek Franz też był żołnierzem Wehrmachtu i pracował na budowie Wilczego Szańca – głównej kwatery Hitlera! Kiedy po wypadku budowlanym leżał w olsztyńskim szpitalu, do jego sali któregoś dnia wszedł sam Führer (odwiedzał rannych w zamachu z 20 sierpnia 1944) i poklepał Franza po ramieniu! To są ustalenia, które poczyniła gdańska dziennikarka i pisarka Olga Dębicka, w wydanej przez poważne wydawnictwo Słowo-Obraz-Terytoria książce „Fotografie z tłem. Gdańszczanie po 1945 roku” (2003). Jeden z rozdziałów „Donald syn Donalda” poświęcony był rodzinie Tusków. Donald Tusk nie był jeszcze wówczas tak znany, książka przeszła niezauważalnie. Dziś nie można jej znaleźć w bibliotekach. Została wydana „aus Mitteln der Bundesrepublik Deutschland” – „ze środków Republiki Federalnej Niemiec”…
      Jeszcze jedno, znamienne przeinaczenie w przytoczonym wstępie Tuska: na „Wilhelmie Gustloffie” nie zginęli „uchodźcy gdańscy”, tylko uchodźcy niemieccy, dla których nie do zniesienia była myśl, że Gdańsk – dziedzictwo królów polskich – wraca do Polski. Dziadek w Wehrmachcie, drugi dziadek w Wehrmachcie, brat dziadka w Wehrmachcie, szwagier w Wehrmachcie… Nie za dużo jak na jedną rodzinę?
      • Treść została usunięta
        • bez-nazwy   IP
          Jeśli mierzyć korupcję marnotrawstwo i złodziejstwo w konkretnych sumach i użyć tego do porównania, to władza PO była kilka tysięcy razy bardziej skorumpowana niż obecna (wystarczy dodać te kilkaset miliardów z afery VAT i tych ukradzionych z OFE). W tym kontekście Tusk mówi prawdopodobnie o sobie i swoim obozie, dlatego podziwiam jego zdolność do samokrytyki.