Radom. Ledwie żywa dziewczynka znaleziona w Oknie Życia. W niedzielę inne dziecko zostawiono we Wrocławiu

Radom. Ledwie żywa dziewczynka znaleziona w Oknie Życia. W niedzielę inne dziecko zostawiono we Wrocławiu

Noworodek w inkubatorze
Noworodek w inkubatorze Źródło:Fotolia / praisaeng
We wtorek nad ranem zakonnice opiekujące się Oknem Życia odnalazły ukryte w nim kilkudniowe dziecko. Lekarze walczą o jego życie - pisze portal Wyborcza.pl. Kilkadziesiąt godzin wcześniej Okno Życia przyjęło niemowlę także we Wrocławiu.

Około godziny 5 rano we wtorek 14 marca na pogotowie ratunkowe w Radomiu trafiło zgłoszenie dotyczące wychłodzonego niemowlęcia. Kilkuletnia dziewczynka znalazła się w Oknie Życia, prowadzącym przez siostry zakonne. Przybyli na miejsce ratownicy przetransportowali dziewczynkę do szpitala przy ulicy Tochtermana. Lekarze twierdzą, że stan zdrowia dziecka jest ciężki.

– To kilkudniowa dziewczynka. Gdy do nas trafiła była bardzo, bardzo wyziębiona. W tej chwili znajduje się w inkubatorze, gdzie jest sukcesywnie ogrzewana. Prowadzimy oczywiście dalsze badania, mogę na ten moment powiedzieć, że jej stan się lekko poprawił – odpowiadała Wyborczej Elżbieta Cieślak, rzeczniczka Radomskiego Szpitala Specjalistycznego.

Radomskie Okno Życia założone zostało w 2009 roku. Jego pomysłodawcy przekonywali, że dzięki takim miejscom, matka tuż po urodzeniu dziecka może je oddać w dobre ręce, sama zachowując anonimowość. Dziecko tym samym zyska również duże szanse na adopcję. Zapobiega to także przypadkom, w których matki z różnych powodów porzucają dzieci w niebezpiecznych dla nich warunkach. Jak pokazuje jednak przypadek z wtorku, nawet w Oknie Życia zdrowie niemowląt bywa zagrożone.

We Wrocławiu Franciszek

W niedzielę około godziny 20 we Wrocławiu ktoś również porzucił swoje dziecko. Tamtejsze Okno Życia, nadzorowane przez siostry boromeuszki, przyjęło chłopca. – Został do nas przyniesiony w torbie na zakupy – mówiły kobiety, które znalazły niemowlę. Postanowiły, że nadadzą mu imię po papieżu - Franciszek. „Jego skromny przyodziewek, który stanowiła cienka kołderka i pieluszki każe nam przypuszczać, że jednym z powodów, który pokierował rodziców do oddania maluszka była ciężka sytuacja materialna” – napisały zakonnice na Facebooku.

„Ufamy, że w szpitalu, do którego został przewieziony, szybko nabierze sił, a wszystkie instytucje związane z procedurą Okna Życia pomogą mu jak najszybciej trafić do nowych rodziców. Dziękujemy biologicznym rodzicom Franka, że dali mu życia i szansę na bycie szczęśliwym” – pisały dalej.

Źródło: Wyborcza.pl