„W męskiej ubikacji mafia sprzedaje dziecko”. Policja uspokaja po szokujących doniesieniach z Zabrza

„W męskiej ubikacji mafia sprzedaje dziecko”. Policja uspokaja po szokujących doniesieniach z Zabrza

Policjanci
Policjanci / Źródło: Fotolia
Post na Facebooku z opisem dramatycznej historii i lawina reakcji internautów. Temat podłapują media, weryfikują w rozmowie z policją. Tak okazało się, że w galerii handlowej w Zabrzu nie doszło do handlu dziećmi.

Opublikowany w poniedziałek wpis dotyczący sytuacji, do której miało dojść w centrum handlowym w Zabrzu, w błyskawicznym tempie obiegł media społecznościowe. Mężczyzna relacjonował w nim, że z toalety wybiegła kobieta, która krzyczała, że doszło do sprzedaży dziecka. „Dosyć tego, w męskiej ubikacji mafia sprzedaje dziecko” – miała alarmować. Internauta, który opisał całą historię, zamieścił dodatkowo zdjęcia, jakie rzekomo zrobił w toalecie. Widać na nich m.in. pampersa oraz kromki chleba.

Sprawa nabrała takiego rozgłosu, że oświadczenie wydała zabrzańska policja. Funkcjonariusze informują, że – wbrew temu co pisał internauta – zdarzenia nie zgłoszono służbom, wiec nie została podjęta interwencja. Policja zaprzecza jednak, by doszło do handlu dziećmi. Alarm miała wywołać kobieta, która już wcześniej była autorką fałszywych zgłoszeń. Wielokrotnie kierowano ją w związku z tym na badania psychiatryczne.

„Policjanci ustalili, na podstawie nagrań z monitoringu, że około godziny 18.50 kobieta w średnim wieku wychodzi z łazienki i krzyczy. Następnie wsiada do samochodu zaparkowanego przez sklepem i spokojnie odjeżdża. W wyniku podjętych działań funkcjonariusze wydziału kryminalnego zabrzańskiej komendy ustalili, że kobieta, która wszczęła fałszywy alarm to 60-letnia mieszkanka Rokitnicy. Osoba ta wielokrotnie w przeszłości zgłaszała zdarzenia, w których miała dziać się krzywda jej najbliższym lub osobom obcym dla niej. Wszystkie zgłoszenia były fałszywe” – poinformowano w komunikacie.

Policja dodała, że zdjęcia, które zostały dołączone do wiadomości zamieszczonej na portalu społecznościowym, "obrazują stan czystości toalet jaki pozostawiają klienci marketu", nie mają natomiast nic wspólnego z opisywanym zdarzeniem.

Czytaj także

 0