Trzy dni spędziła w plastikowej reklamówce. Porzucona dziewczynka cudem przeżyła

Trzy dni spędziła w plastikowej reklamówce. Porzucona dziewczynka cudem przeżyła

Dziecko w szpitalu, zdj. ilustracyjne
Dziecko w szpitalu, zdj. ilustracyjne / Źródło: Fotolia / Anna Ritter
8-miesięczne dziecko zostało znalezione żywe po tym, jak spędziło trzy dni w plastikowej reklamówce, porzucone przez swoją 17-letnią matkę.

Policja z miasta Elmira w Stanach Zjednoczonych w hrabstwie Chemung poinformowała, że mieszkańcy usłyszeli hałas dochodzący z podwórka i postanowili sprawdzić, co się dzieje. Wtedy znaleźli dziecko w reklamówce, z której wystawały jedynie jego nogi. Na miejsce natychmiast wezwana została policja i pogotowie ratunkowe. Lekarze przekazali, że stan dziecka jest stabilny.

We wtorek policja postawiła 17-letniej Harriette Hoyt z Sayre w Pensylwanii zarzut próby morderstwa. Matka dziecka wywiozła je około 20 mil od swojego miejsca zamieszkania i tam zostawiła w plastikowej reklamówce.

Dziecko znalazły siostry Kayla i Karen Seals. Jak zeznały, usłyszały odgłosy dochodzące z krzaków na podwórku swojego domu i początkowo były przekonane, że to jakieś zestresowane zwierzę. Zdecydowały się sprawdzić, co się dzieje i wtedy znalazły dziecko. – Moja siostra wyszła na podwórko i podeszła do krzaków, które znajdują się nieopodal. Do ręki wzięła kij, ponieważ obawiała się, że odgłosy wydaje pies – mówiła Karen Seals w rozmowie z lokalną stacją telewizyjną WENY. Kiedy Kayla Seals zbliżyła się do miejsca, z którego słychać było dziwne odgłosy, odkryła, że należą one do dziecka, które schowane jest w plastikowej torbie. – Nogi dziewczynki wystawały poza reklamówkę. Poza tym całe jej ciało było w niej schowane – od głowy w dół – poinformowała.

17-letnia matka dziecka została aresztowana i przebywa w więzieniu hrabstwa Chemung. Jej obrońca nie udziela komentarzy w sprawie.

Czytaj także

 1
  • I tak miała lepiej niż rzesze bezdomnych śpiących w obejszczanych zaułkach centrów jankeskich metropolii, na tekturach i żrących odpadki po psach w tym miłującym "prawa człowieków" przybytku wojny i mordu...
    Zwyczajnie się wzruszyłem... Czy tak miało być, Pochłopień?!

    Czytaj także