Winiary. Kilkaset osób w deszczu i po zmroku szukało zaginionego 2,5-latka

Winiary. Kilkaset osób w deszczu i po zmroku szukało zaginionego 2,5-latka

Pole kukurydzy (zdj. ilustracyjne)
Pole kukurydzy (zdj. ilustracyjne) / Źródło: Fotolia / tomfotorama
Blisko 100 policjantów i kilkuset mieszkańców Winiar poszukiwało małego chłopca, który zaginął w polu kukurydzy. Po kilku godzinach i niezwykle skrupulatnym przeszukaniu terenu, chłopca udało się znaleźć.

W piątek 1 września około godz. 19:50 matka 2,5-letniego chłopca zgłosiła telefonicznie na numer alarmowy, że w miejscowości Winiary (Małopolska, powiat wielicki) zaginął jej syn. Chłopiec bawił się z kolegami, po czym zniknął w polu kukurydzy. W KPP w Wieliczce ogłoszono alarm. Zaalarmowani zostali także policjanci z komend powiatowych w Proszowicach, Brzesku, Myślenicach i Bochni. Na miejsce skierowano także pluton alarmowy z KWP w Krakowie. W sumie w akcji poszukiwawczej uczestniczyło około 90 policjantów, w tym przewodnik z psem tropiącym. Wykorzystano także drona z kamerą termowizyjną.

Do akcji przystąpiły również zastępy PSP i OSP (ponad 120 strażaków), 3 jednostki straży wyspecjalizowane w poszukiwaniach osób z 7 psami tropiącymi oraz około 500 cywilów – mieszkańców pobliskich miejscowości. (Na miejsce zmierzali także funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei z noktowizorami oraz funkcjonariusze Straży Granicznej z kamerą noktowizyjną oraz grupa poszukiwawcza STORAT z Rzeszowa.)

Kilkaset osób przeszukiwało okoliczne pola i wioski w poszukiwaniu zaginionego dziecka. Chłopiec zaginął w 10-heaktorowym polu kukurydzy, ale mógł przejść także w rejon innej miejscowości. Proszono o uwagę osoby przejeżdżające lub przebywające w tamtej okolicy o pomoc. Apelowano do mieszkańców aby sprawdzili swoje gospodarstwa oraz okolice. Niepokój ratowników wzbudzała bliskość rzeki Raby, której brzegi również zostały sprawdzone.

Istotny był czas, zapadł zmrok. W pewnym momencie akcję poszukiwawczą utrudniły intensywne opady deszczu oraz silny wiatr (uniemożliwiało to użycie drona i psów tropiących). Zrobiło się chłodno.

Począwszy od miejsca zaginięcia strażacy, policjanci i ochotnicy utworzyli tyralierę o szerokości ponad 200 metrów co pozwoliło na dokładne sprawdzenie terenu. Około godz. 23:45 chłopiec został odnaleziony w polu porośniętym kukurydzą - około 600 metrów od miejsca w którym zaginął.

Dziecko było przytomne, lecz wyziębione i wystraszone. Zostało przetransportowane quadem do pobliskiego wozu strażackiego, skąd zostało zabrane (wspólnie z matką) karetką pogotowia do szpitala. Chłopiec został przebadany przez lekarza - nie odniósł obrażeń.

Policjanci dziękują służbom ratowniczym oraz okolicznym mieszkańcom, którzy licznie zaangażowali się w pomoc przy poszukiwaniach.

Czytaj także

 0