Zbigniew Stonoga rozpoczął protest głodowy. „Bez aparatu CPAP duszę się każdej nocy”

Zbigniew Stonoga rozpoczął protest głodowy. „Bez aparatu CPAP duszę się każdej nocy”

Zbigniew Stonoga
Zbigniew Stonoga / Źródło: Newspix.pl / ARTUR PODLEWSKI / 058sport.pl
Przebywający w areszcie śledczym na Białołęce Zbigniew Stonoga poprzez swoich bliskich poinformował w mediach społecznościowych o rozpoczęciu protestu głodowego. Wcześniej zgłaszał problemy z urządzeniem, które pomaga mu oddychać.

„Od dziś rozpoczynam protest głodowy wyrażając tym samym sprzeciw wobec poniżającego i nieludzkiego traktowania mnie w więzieniu, torturowania poprzez budzenie każdej nocy i zaniechaniu leczenia mnie. Chciałem Wam powiedzieć, że nawet hitlerowcy nie dręczyli tak swoich ofiar jak robi to Służba Więzienna w Areszcie Śledczym Warszawa Białołęka” – możemy przeczytać na oficjalnym profilu Zbigniewa Stonogi na Facebooku.

W innych wiadomościach biznesmen opisuje szykany, jakim według swojej oceny jest poddawany w więzieniu. „Informuję Państwa, że urządzenie CPAP (wspomagające oddychanie - red.), które jest mi potrzebne do snu, zostało uszkodzone, w związku z czym duszę się każdej nocy. Zmieniono mi cele na taką, w której jest grzyb, pleśń i brak kratki wentylacyjnej. Czy Robert Ciesielski nowy dyrektor Aresztu Śledczego Warszawa Białołęka chce mnie zamordować?” – przekazuje internautom śledzącym jego sytuację. Konto Stonogi obserwuje ponad pół miliona Polaków.

Listy gończe i więzienie za samochód

Zbigniew Stonoga był przez 3 miesiące poszukiwany do odbycia kary roku więzienia za oszustwo. Chodzi o sprzedaż samochodu w jego komisie na warszawskiej Białołęce. Klientka wystawiająca samochód do sprzedaży miała umówić się ze Stonogą na kwotę 70 tys., a otrzymać jedynie 50 tys. Ostatecznie biznesmen został zatrzymany w nocy z soboty na niedzielę 7 maja we własnym domu. Był ścigany listami gończymi wydanymi przez Sąd Okręgowy w Warszawie i Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście.

Czytaj także:
Stonoga próbował powiesić się w więzieniu? Służby: Odebraliśmy mu pasek i sznurowadła

Sam Stonoga twierdzi jednak, że jest więźniem politycznym. – W sprawie przez 5 lata zapadały wyroku uniewinniające, ale zmieniło się to w czerwcu 2015 oku, gdy ujawniłem akta afery podsłuchowej – dodał. Przypomnijmy, przedsiębiorca w dniach 8-9 czerwca opublikował kilkaset stron akt śledztwa dotyczącego afery podsłuchowej ujawnionej rok wcześniej przez tygodnik „Wprost”.

Czytaj także:
Dwa samobójstwa w ciągu 8 dni w areszcie śledczym Warszawa-Białołęka. Służba Więzienna przerywa milczenie

Czytaj także

 4
  • Treść została usunięta
    • A taki był bohaterski pan Stonoga dawniej. Wszystkimi możliwymi wulgaryzmami porozumiewał się z ludźmi, a z policjantsmi to już wogóle przepięknie. Co to on nie mógł. Kogo to on nie znał. Jeden dzień był za PiS, a drugi za PO. SLD nigdy nie lubił. Później popił i w areszcie ściągnął gacie przez co się wypierdzielił. Oczywiście zaraz poszedł apel o ratowanie go bo został skatowany przez policję. Odkąd siedzi ciągle biedaczysko jest katowany. A może znowu gacie mu spadły? Panie Stonoga. Zawiódł pan nawet swoich fanów. Na co pan teraz liczy?
      • Trzeba było przestrzegać prawa,raczej nie będę żałował przestępcy.Obywatele przestrzegający prawa mają niewystarczającą opiekę medyczną,więc może najpierw oni a na samym końcu, Pan Zbigniew

        Czytaj także