Sędzia Topyła uniewinniony. „Nie ryzykowałby kariery dla 50 złotych. Banknot zabrał z roztargnienia”

Sędzia Topyła uniewinniony. „Nie ryzykowałby kariery dla 50 złotych. Banknot zabrał z roztargnienia”

Sąd Najwyższy
Sąd Najwyższy / Źródło: Newspix.pl / PIOTR TWARDYSKO
Sąd Najwyższy uniewinnił od zarzutów dyscyplinarnych sędziego Mirosława Topyłę. Prawnik po ogłoszeniu wyroku zwrócił się do mediów, obwiniając je o nierzetelne przedstawienie sprawy i zrobienie z niego złodzieja przed wyrokiem.

Sędzia Topyła zgodził się na ujawnienie w mediach swojego nazwiska i wizerunku. Dzięki temu możemy dokładnie zobaczyć moment, w którym zabrał banknot z lady przy kasie na stacji benzynowej. Od początku utrzymywał, że nie jest winny kradzieży, a pieniądze zabrał przez pomyłkę. Położyła je tam starsza kobieta, która czekała za nim w kolejce.

Nielogiczna kradzież

Ze stanowiskiem sędziego zgodził się Sąd Najwyższy, który we wtorek 20 lutego wydał wyrok uniewinniający. W uzasadnieniu podkreślano, że oskarżony do tej pory cieszył się nieposzlakowaną opinią. Nie miał także motywu, gdyż jego zarobki sytuowały się znacznie powyżej średniej krajowej, robił karierę w sądownictwie. Feralnego dnia był w podróży służbowej, za nim stała sekretarka sądowa, a w samochodzie czekał na niego prokurator. Musiał mieć także świadomość, że na każdej stacji benzynowej jest monitoring, skierowany zwłaszcza na kasę. Sąd wnioskował więc, że Mirosław Topyła zabrał pieniądze z roztargnienia.

Opinia biegłego

– Z dopuszczonej opinii biegłego wynika, że obwiniony jest osobą odpowiedzialną, której zależy na opinii otoczenia, nieskłonną do ryzyka, introwertyczną, natomiast charakteryzującą się dużym stopniem roztargnienia – mówiła w uzasadnieniu sprawozdawca sprawy sędzia SN Agnieszka Piotrowska.

Topyła: Rzuciliście się na mnie jak na ochłap mięsa

Sam sędzia po ogłoszeniu wyroku wyraził swój żal spowodowany zachowaniem mediów. – Rzuciliście się na mnie jak na ochłap mięsa, żeby lepiej sprzedać swoje publikacje. Bo kto z was się w życiu nie pomylił zabiegany, zmęczony, roztargniony – mówił zgromadzonym na rozprawie dziennikarzom. – W wielu publikacjach medialnych nie spotkałem się z choć jednym znakiem zapytania odnośnie tego, co się mogło zdarzyć – podkreślał.

Czytaj także

 46
  • najlepsze w uzasadnieniu było: nie ukradł, bo mu się nie opłacało

    teraz każdy złodziej, jak go złapią ma gotową linię obrony i precedens, jeżeli trafi cwanego adwokata. he, he, he

    totalna żenada
    • PANI OLGO JEST PANI PONADCZASOWA HA AH AH DODAŁ BYM COŚ OD SIEBIE ALE MASTURBATOR NIE POZWALA HA AH AH A TO HISTORIA HA HA AH JAK PRACA MORAWIECKIEGO HA AH AH
      youtube
      • PAIE PREZESIE CZY MAM ZASPIEWAĆ HA HA AH
        youtube
        HA AA
        • Na samym początku pisałem, że złodziejowi włos z głowy nie spadnie.... no i miałem rację.....
          A jeżeli ktoś ma jakieś obiekcja i usiłuje bronić złodzieja... Jest jeden drobny szczegół, na który nikt nie zwrócił uwagi - który podważa linię obrony:
          Gościu wyciągnął portfel i płacił... kasę z blatu wziął całą dłonią zakrywając banknot i.... no właśnie - gdzie go chowa? do portfela? który trzyma w ręce, czy ukradkiem do kieszeni, co sprawia mu trudność.....
          Dlatego mam prawo nazywać go po imieniu - świadomy, ,zwyczajny złodziej, choć mogę założyć, że ukradł instynktownie.... więc nie był to jedyny przypadek... Jako student okradł na pewno niejednego kolegę.... przez "roztargnienie" oczywiście.
          • A do tego mamy jasny obraz kim jest ta prawnicza kasta.

            Czytaj także