Vero chce być pogromcą Facebooka i Instagrama. Popularność aplikacji już przekroczyła możliwości serwerów

Vero chce być pogromcą Facebooka i Instagrama. Popularność aplikacji już przekroczyła możliwości serwerów

Fragment reklamy
Fragment reklamy / Źródło: YouTube / Vero
Nowy Facebook? Następca Instagrama? Tak aplikację Vero przedstawiają entuzjastyczne artykuły w zachodnich mediach. O lawinowo rosnącej popularności nowej platformy społecznościowej najlepiej świadczą... jej problemy w niektórych częściach świata. Chętnych jest tak dużo, że przeciążone serwery nie wytrzymują.

Czym trzeba się wyróżnić i jak zachęcić użytkowników, aby przebić dziś Facebooka, albo chociaż zasłużyć na miano zagrożenia dla tego światowego giganta? Okazuje się, że odpowiedź jest całkiem prosta, wręcz intuicyjna. Wystarczy usunąć reklamy, a co za tym idzie – także algorytmy badające nasze zachowania na portalu i śledzące każde kliknięcie. Do tego większa bezpośredniość (nowości pojawiają się w kolejności chronologicznej – nie zobaczymy na szczycie naszej tablicy wiadomości sprzed 5 dni) i większa władza w rękach użytkownika, który w Vero może tworzyć kilka kręgów dostępu do swoich treści: wszyscy zobaczą ulubioną muzykę, ale nowy tatuaż już tylko najbliżsi (w sumie są cztery różne grupy). Na koniec dodajcie do tego chwytliwą reklamę i pomysł na kampanię promocyjną – pierwszy milion użytkowników ściągnie aplikację za darmo.

Czy Kylie Jenner pomogła Vero?

Nic dziwnego, że wokół Vero zrobił się w ostatnich dniach taki szum. Rosnąca popularność tej powstałej w 2015 roku aplikacji zbiegła się z odpływem blisko trzech milionów użytkowników z Facebooka oraz głośną deklaracją Kylie Jenner, która obniżyła wartość Snapchata o 1,5 miliarda dolarów. Z danych dostępnych w sklepie z aplikacjami wynika, że w ciągu zaledwie kilku ostatnich dni Vero ściągnięto kilkaset tysięcy razy. Chętnych do przetestowania nowego medium społecznościowego jest tak dużo, że kłopoty techniczne pojawiają się już na etapie logowania. Wielu internautów zgłasza problem z wpisywaniem 4-cyfrowego kodu weryfikującego tożsamość. Twórcy podkreślają jednak, że program jest dopiero w wersji beta i wciąż czeka go wiele ulepszeń. Jest jednak spora grupa użytkowników, która od dawna poszukiwała innej platformy do dzielenia się ulubioną muzyka, filmami, zdjęciami i książkami. Większość z nich zapewnia, że jest w stanie przełknąć początkowe niedogodności.

Galeria:
Screeny i zdjęcia promujące aplikację Vero

Trzech przeciw Zuckerbergowi

Kto stoi za Vero? To grupa kilku inwestorów z Aymanem Haririm na czele. Ten miliarder z Libanu jest synem byłego premiera tego kraju Rafica Haririego. Drugim współzałożycielem jest Motaz Nabulsi, który do tej pory zajmował się finansowaniem produkcji filmowych. Trzecim z inwestorów jest Scott Birnbaum, który tworzył Red Sea Ventures, finansujące nowe technologie znajdujące się we wczesnych fazach rozwoju.

Czytaj także:
Polfejs.pl, czyli polska odpowiedź na Facebooka. Krótka wizyta w alternatywnym świecie

Czytaj także

 1