Afera w Domu Schronienia w Zgierzu. Prokuratura oskarżyła samozwańczego „księdza”

Afera w Domu Schronienia w Zgierzu. Prokuratura oskarżyła samozwańczego „księdza”

Starsza kobieta na wózku inwalidzkim
Starsza kobieta na wózku inwalidzkim / Źródło: Fotolia / Halfpoint
Prokuratura Okręgowa w Łodzi skierowała do Sądu Rejonowego w Zgierzu akt oskarżenia przeciwko 44–letniemu Markowi N. prowadzącemu Dom Schronienia w Zgierzu, oskarżając go o bezprawne pozbawienie wolności podopiecznej placówki w Działach Czarnowskich oraz oszustwa i przywłaszczenia m.in. na szkodę podopiecznych.

Oskarżony był związany z Kościołem Starokatolickim RP. Początkowo został subdiakonem, zaczął bezpodstawnie tytułować się księdzem, nosić sutannę i koloratkę, mimo tego że koloratki używać nie mógł, a sutannę mógł nosić jedynie na terenie kościoła. Wcześniej był kilkukrotnie karany, głównie za przestępstwa oszustwa. Od wielu lat prowadził działalność, której celem miała być pomoc osobom potrzebującym.

Pierwsza jego ofiara ujęta w akcie oskarżenia to podopieczna placówki, którą prowadził w Działach Czarnowski. Kobieta trafiła tam wbrew swojej woli. Wcześniej na jej temat ukazywały się publikacje prasowe, z których wynikało, że jest zadłużona, a jej mieszkanie może zostać sprzedane za dług. Oskarżony dotarł do niej i doprowadził do umieszczenia w prowadzonej placówce, wbrew jej woli.

W lutym 2015 roku na jego polecenie, w mieszkaniu pokrzywdzonej pojawiły się współpracujące z Markiem N. osoby, które początkowo zachęcały ją do wypicia alkoholu, a następnie pod pretekstem opłacenia jej rachunku za prąd zwabiły ją do zaparkowanego w pobliżu samochodu. Faktycznie kobieta została uprowadzona i umieszczona w placówce, prowadzonej przez oskarżonego. Nie mogła jej opuszczać, była zastraszana. Korzystając z pomocy jednego z podopiecznych, m.in. wysyłała listy z prośbą o pomoc. Jeden z nich skierowała do Wojewody Mazowieckiego. Zawarła w nim informację, że została uprowadzona, odcięta od świata i nie wolno się jej z nikim komunikować.

Dziennikarze pomagają uwolnić kobietę

Podjęte działania przy zaangażowaniu ze strony dziennikarzy doprowadziły do tego, że kobieta w czerwcu 2015 odzyskała wolność. W czasie, gdy przebywała w placówce prowadzonej przez oskarżonego miała się odbyć licytacja jej mieszkania w Gdyni. Zanim jednakże zdążył sprzedać je komornik, do zbycia go doprowadził oskarżony. Z uzyskanej ceny w kwocie 153 tys. złotych spłacone zostało zadłużenie, a pokrzywdzona uzyskała około 67 tys. złotych. W kwietniu 2015 roku otrzymała od nabywcy zadatek, który przejęty został przez oskarżonego w depozyt. Nigdy nie zwrócił tych pieniędzy, a pokwitowanie ich przyjęcia podarł. W złożonych zeznaniach kobieta podała, że podejrzewa, że za te pieniądze zorganizowana została huczna impreza z okazji awansu Marka N. Oskarżony pożyczył także od pokrzywdzonej 5 tys. jednakże nigdy pożyczki nie oddał.

Druga pokrzywdzona

Kolejna pokrzywdzona w tej sprawie to podopieczna Domu Schronienia w Zgierzu. Trafiła tam za matką, którą przewiózł transport sanitarny z jednego z łódzkich szpitali. Po śmierci matki oskarżony, aby pokryć koszty jej pogrzebu nakłonił pokrzywdzoną do sprzedaży spółdzielczego prawa do lokalu. Mieszkanie sprzedane zostało za 108 tys. złotych, a osoba która je kupiła, po kilku dniach sprzedała je komuś innemu o ponad 30 tys. drożej. Z uzyskanych pieniędzy 8 tys. złotych przejął oskarżony na pokrycie kosztów pogrzebu, zawyżając je o ponad 100 proc. Następnie wykorzystując upoważnienie, dokonywał kolejnych wypłat i przelewów z rachunku pokrzywdzonej. 20 tys. złotych miało być darowizną dla Domu Schronienia. Łącznie rozdysponował na szkodę pokrzywdzonej pieniędzmi w kwocie przekraczającej 104 tys. złotych.

Kradzieże emerytur

Kolejne zarzuty, dotyczą przywłaszczenia świadczeń wypłacanych podopiecznym z Domu Schronienia w Zgierzu. W lutym 2016 roku odebrał ponad 1300 złotych emerytury, mimo tego że podopieczna, która miała ją dostać już nie żyła. Z kolei we wrześniu 2016 roku przywłaszczył zasiłek w wysokości 604 złotych przeznaczony dla kobiety, która już nie przebywała w zgierskiej placówce. Jak ustalono oskarżony usiłował także oszukać Ośrodek Pomocy Społecznej w Oporowie, który poszukiwał miejsca dla ciężko chorego niepełnosprawnego podopiecznego. Aby zachęcić do umieszczenia mężczyzny w prowadzonej placówce, za 700 złotych miesięcznie oskarżony deklarował zapewnienie całodobowej opieki, czterech posiłków dziennie, środków higieny, zajęć terapii grupowej i konsultacji psychologicznej. Te deklaracje rażąco odbiegały od rzeczywistości. W październiku 2016 roku podopieczny trafił do Domu Schronienia w Zgierzu, gdzie po kilku dniach zmarł. Żądana zapłata za opiekę nie została przez ośrodek opieki społecznej uiszczona.

Marek N. nie przyznaje się do zarzutów

Oskarżony nie przyznaje się do zarzutów i w wyjaśnieniach neguje ich zasadność. Aktem oskarżenia objęto jedynie część zarzutów, które zostały Markowi N. przedstawione w ramach prowadzonego śledztwa. W dalszym ciągu trwają ustalenia dowodowe, dotyczące narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu 39 podopiecznych. Część z tych osób zmarła. Gromadzone są także dowody, dotyczące oszustwa na szkodę PZU Życie S.A. Biegli psychiatrzy stwierdzili, że oskarżony jest poczytalny i może ponosić odpowiedzialność karną.

O sprawie Domu Schronienia w Zgierzu pisaliśmy na Wprost.pl już w 2016 roku.

Czytaj także:
Zgierz: Tragedia w domu opieki. Nie żyje pięć osób, kilkanaście trafiło do szpitala

Czytaj także

 1
  •  
    Też mi odkrycie - domy opieki z bezbronnymi staruszkami to tradycyjnie ulubione miejsce polowań rozmaitych świętobliwych hien. Dlatego zawsze będą przeciw eutanazji, bo to dla nich jak zabijanie kury znoszącej złote jajka.

    Czytaj także