Prokuratura: Zwolnienie Gawłowskiego z aresztu poważnym zagrożeniem

Prokuratura: Zwolnienie Gawłowskiego z aresztu poważnym zagrożeniem

Stanisław Gawłowski
Stanisław Gawłowski / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI / NEWSPIX.PL
Prokuratura Krajowa wydała oświadczenie, w którym zaznacza, że zastosowanie przez sąd wobec Stanisława Gawłowskiego aresztu z warunkiem jego uchylenia po wpłaceniu poręczenia majątkowego jest „poważnym zagrożeniem dla prawidłowego przebiegu śledztwa”. Polityk wyszedł na wolność w czwartek 12 lipca po godzinie 16:00.

„Pozostawanie na wolności daje mu możliwość wywierania presji na świadków, a także uzgadniania wspólnej linii obrony z innymi podejrzanymi, wśród których jest żona posła, teściowie jego pasierba oraz znajomi. Będąc na wolności były wiceminister, który zna zakres śledztwa w sprawach korupcyjnych, ma ponadto możliwość docierania do osób, których przesłuchania dopiero zaplanowano, aby ustalać z nimi wspólne wersje zdarzeń” – pisze w komunikacie dział prasowy Prokuratury Krajowej. Dalej podkreśla także, że „jako element nacisku na osoby, które są przesłuchiwane w śledztwie, może być też odbierana duża aktywność podejrzanego w mediach”. „Ustalenia prokuratury, wskazują na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez Stanisława Gawłowskiego zarzucanych mu przestępstw” – podkreśla Prokuratura Krajowa.

Gawłowski, który w areszcie znajdował się od połowy kwietnia, zapowiedział tuż po jego opuszczeniu, że oczekuje od prokuratury ujawnienia wszystkich dotyczących go dokumentów. Poinformował, że w przeciwnym wypadku sam skieruje w tej sprawie akt oskarżenia do sądu, co poskutkuje odtajnieniem wskazanych przez niego pism. – Państwo będziecie mogli zobaczyć, że w tych dokumentach nic nie ma – zapewniał. – Oczekuję, żądam wręcz od prokuratury, że te dokumenty zostaną państwu ujawnione, że państwo sami będziecie mogli zweryfikować, że stałem się elementem gry politycznej, a nie zwykłego, normalnego postępowania karnego – dodawał, podtrzymując swoje twierdzenia wygłaszane jeszcze w kwietniu.

Czytaj także:
Gawłowski wyszedł z aresztu. „Żądam od prokuratury ujawnienia wszystkich dotyczących mnie dokumentów”

Sprawa Gawłowskiego

Prokuratura podawała, że ze zgromadzonego w toku śledztwa materiału dowodowego wynika, że w sierpniu 2011 roku ówczesny poseł i wiceminister środowiska Stanisław G. przyjął w swoim domu korzyść majątkową w postaci co najmniej 170 tysięcy złotych w gotówce od jednego z przedsiębiorców. W zamian, wykorzystując swoją pozycję wiceministra, oferował przedsiębiorcy pomoc w zdobywaniu wielomilionowych kontraktów od Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.

Wiceminister miał także nakłaniać przedsiębiorcę do wręczenia dyrektorowi Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji łapówki w kwocie co najmniej 200 tysięcy złotych. Argumentował, że to warunek, aby firma przedsiębiorcy funkcjonowała i utrzymała się na rynku. Pieniądze zostały przekazane, a dyrektor Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji Tomasz P. jest obecnie jednym z głównych podejrzanych w tzw. „aferze melioracyjnej” i został tymczasowo aresztowany.

Zegarki za stanowisko

Jak wynika z ustaleń śledztwa, poseł Stanisław G. przyjął ponadto korzyść majątkową w postaci dwóch zegarków marki Tag Heuer o łącznej wartości prawie 26 tysięcy złotych. Otrzymał je w czerwcu 2011 roku od zastępcy dyrektora do spraw Administracji, Informatyki, Marketingu i Współpracy z Zagranicą w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej Łukasza L. W zamian deklarował utrzymanie przez Łukasza L. stanowiska zastępcy dyrektora w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej, nad którym to Instytutem Stanisław G. sprawował nadzór jako Sekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska.

Zegarki te zostały wskazane wcześniej Łukaszowi L., poprzez wysłanie mu ich zdjęć drogą mailową. Prywatny adres mailowy Łukasza L. został uprzednio przekazany Stanisławowi G. przez oskarżonego między innymi o przestępstwa korupcyjne w innym postępowaniu karnym Mieczysława O., który od 1 czerwca 2006 roku do 31 maja 2015 roku pełnił funkcję Dyrektora Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej i był przełożonym Łukasza L. Zegarki zostały dostarczone Stanisławowi G. do Ministerstwa Środowiska przez jednego z kierowców Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w zapakowanej torbie z napisem: „Do rąk własnych”. Oba zegarki Stanisław G. nosił później na rękach.

Ujawnienie tajemnicy i plagiat

Prokuratura ogłosiła ponadto posłowi Stanisławowi G. zarzut ujawnienia nieuprawnionej osobie informacji niejawnej o klauzuli „zastrzeżone”. Dotyczyła ona pisma skierowanego przez Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego do Ministra Środowiska. Niejawne informacje zawarte w tym dokumencie Stanisław G. przekazał innemu podejrzanemu. Takie bezprawne działanie ówczesnego wiceministra środowiska naruszyło prawidłowe wykonywanie zadań Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w zakresie rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw.

Czytaj także:
Żona Stanisława Gawłowskiego: Mam nadzieję, że ci ludzie za to zapłacą

Poseł usłyszał także zarzut popełnienia plagiatu w pracy doktorskiej, którą obronił w Społecznej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi, uzyskując w marcu 2011 roku tytuł doktora nauk ekonomicznych. Z zeznań świadków, a także z opinii biegłych wynika, że przygotowując pracę doktorską, przywłaszczył sobie autorstwo cudzych utworów.

Czytaj także

 20
  • youtube
    bha ha ah
    youtube
    nie badztaki nszybki bil ah aha h
    • ja zgadzam się z prokuraturą , Jest zagrożenie .
      Jest zagrożenie wyjawienia prawdy .
      wspólpraca z przestępcą dla pomówienia Gawłowskiego
      • @Rorobrand: zgodzę się też ze stwierdzeniem, że niektóre sprzedaże były zwykłymi wyłudzeniami, nie było tak w przypadku Lewandowskiego, jak sam to nazwałeś była to nieudolność. Niestety mówienie o nieudolności w przypadku zwolenników dobrej zmiany jest hipokryzją. Ja się tak nieskromnie zapytam: gdzie ustawa handlowa, co z ustawą i IPN, co z mieszkaniem+, bo rozdawać stanowiska Misiewiczą i rozdawać pieniądze jest dość łatwo - gorzej sprawić aby gospodarka to udźwignęła.
        • @Robnad revelation: sprzedaż PZL Mielec prze Kaczyńskiego jakoś tym się nawet prokuratura Ziobry nawet nie zajęła... fakt wile firm zostało sprzedanych taniej niż ich wartości rynkowa - w tym PZL Mielec. Robiło tak SLD PO i PIS. Wiesz dlaczego? Bo wtedy było bezrobocie na poziomie 15% - 20% i chciano za wszelką cenę ratować miejsca pracy i gospodarkę a jedyną szansą był kapitał zagraniczny. Twoja argumentacja do mnie nie dociera. Oczywiście zdarzały się wpadki ministerstwa bo sprzedawano wszystko w pośpiechu zanim upadnie i polecą kolejne miejsca pracy. Nie przeczę, że nie było można tego zrobić lepiej, ale przy ocenie trzeba znać cały kontekst sytuacyjny. Zobacz sobie jaką rozpierduchę zrobiła Maciora w Wytwórni papierów wartowściowych - to dopiero jest bezsens bo tam wszystko było poukładane tylko trzeba było misiewiczów obsadzić. Kiedyś robiono błędy w ferworze walki o gospodarkę bo istniało realne zagrożenie dla gospodarki. Dzisiaj błędy się robi bo trzeba misiewiczów nakarmić co prowadzi wprost do zagrożenia dla gospodarki.
          •  
            Gawłowski jest niewinny więc tak bardzo jest pewny swego.Pan Gawlowski to klasyczna ofiara komunistyczego i antypolskiego gangu o nazwie PiS,którym dowodzi komunistyczna gangsterka-stara pederastka z gnijącym kolanem.

            Czytaj także