Po wypadku porzuciła samochód przy rondzie i poszła spać do namiotu. „Miałam mdłości”

Po wypadku porzuciła samochód przy rondzie i poszła spać do namiotu. „Miałam mdłości”

Namiot fot. Elżbieta Saba
48-letnia Polka podróż z Lipska do Poznania zakończyła w Zielonej Górze. Kiedy jej samochód wypadł z drogi, uderzając w krawężnik, postanowiła rozbić namiot i przenocować obok.

W niedzielę 7 października wieczorem przed rondem Piastów Śląskich w Zielonej Górze doszło do niegroźnego wypadku. 48-letnia kobieta prowadząca opla dostała mdłości, a jej samochód wypadł z trasy, uderzając w wysoki krawężnik. Kierująca pojazdem postanowiła zostawić go w tym miejscu, nie wezwała też pomocy drogowej. Zamiast tego, zmęczona i wściekła, rozbiła namiot nieopodal i zwyczajnie poszła spać. W nocy, przy zerowej temperaturze, dogrzewał ją towarzyszący jej pies.

W poniedziałek 8 października nad ranem obecność porzuconego pojazdu przy wjeździe na rondo zgłosili przejeżdżający w tym miejscu kierowcy. Przybyli na miejsce policjanci dowiedzieli się, że kobieta z powodu „odruchu wymiotnego” straciła panowanie nad pojazdem. Tłumaczyła to zjedzonymi na przejściu granicznym pierogami. Przyznała, że nie zdawała sobie sprawy z zakazu stawiania aut w pobliżu ronda.

Funkcjonariusze nie ukarali kobiety mandatem. Podinsp. Małgorzata Stanisławska z zielonogórskiej policji tłumaczyła, że w tym wypadku nie doszło do wykroczenia, nikt też nie doznał żadnej krzywdy.

Czytaj także:
Zapadlisko w chodniku pochłonęło cztery osoby. Dwie nie żyją, dwie są zaginione

Czytaj także

 0