Maria Sadowska po raz pierwszy od wielu dni zabrała głos publicznie. Zarzucono jej egocentryzm

Maria Sadowska po raz pierwszy od wielu dni zabrała głos publicznie. Zarzucono jej egocentryzm

Maria Sadowska
Maria Sadowska / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski / Fotonews
Piosenkarka w sobotę 14 września po raz pierwszy od dawna opublikowała dłuższy wpis na Facebooku. Nie odniosła się w nim wprost do sprawy swojego ojca, pisząc jedynie o swoich uczuciach. Nie spodobało się to części internautów, którzy zwracali uwagę na domniemane ofiary jej oskarżanego o pedofilię ojca.

„Kochani! To były dla mnie najgorsze dwa miesiące mojego życia. Nikomu nie życzę, żeby musiał przechodzić przez takie piekło. Niespodziewanie, z dnia na dzień całe twoje dotychczasowe życie leży w gruzach..”. – zaczęła Sadowska.

„Życie toczy się dalej, a ja muszę się podnieść nie tylko dla siebie ale przede wszystkim dla moich ukochanych dzieci i męża. Nie pierwszy raz muzyka, film, tworzenie, bycie kreatywnym ratuje mi życie. Tak więc wracam do tego, co potrafię robić najlepiej. Dziś pierwszy raz, z duszą na ramieniu i z drżeniem serca wychodzę znów na scenę..”. – pisała kawałek dalej.

W całej swojej wiadomości wokalistka nie wspomniała ani razu o ojcu, ani jego rzekomych ofiarach. Internauci wytknęli jej to w komentarzach, nazywając wpis pokazem egocentryzmu. Przypominali, że prawdziwe „piekło” przeszły ofiary jej ojca, a nie ona.

O oskarżeniach kierowanych pod adresem pianisty jazzowego i kompozytora Krzysztofa Sadowskiego usłyszeliśmy przed kilkoma tygodniami. Kobiety występujące przed laty w programach „Tęczowy Music Box”, „Co jest grane?”, oraz w zespole Tęcza w rozmowie z „Wyborczą” opowiedziały o szczegółach rzekomego molestowania.

W drugiej połowie lat 90. jedną z ofiar Krzysztofa Sadowskiego miała być 12-letnia Basia. Muzyk miał jej powiedzieć, że jest na tyle duża, by wiedzieć, co ma między nogami. – Taki mały „guziczek”. Schowany. Ale jeśli będę go dłużej naciskać, to poczuję w pewnym momencie dużą przyjemność. Najpierw robił mi to sam. Potem miałam mu pokazywać, czy potrafię sama. (…) Często potem bardzo długo czułam ból, ale bałam się komukolwiek o tym powiedzieć – zdradziła po latach „Wyborczej”.

Z kolei Marta opowiada o czuciu się „brudną” i o swoim milczeniu. – Dlatego z powodu poczucia winy nikomu nie powiedziałam o tej sytuacji. Nikt z mojego otoczenia nie wiedział, co się działo. Czasami miałam w nocy mocne bóle brzucha, przez co trafiałam do szpitala. Lekarze nie byli w stanie postawić diagnozy – wspominała.

Jeszcze inna kobieta, która nie podała imienia, opowiadała o wizytach w kinie dla dorosłych. – Nie wiem, dlaczego nie byłam w stanie krzyknąć i się temu sprzeciwić. Zabierał mnie też często do kina w Warszawie na filmy dla dorosłych. Tam przykrywał mnie kurtką, rozsuwał rozporek lub podnosił moją spódnicę i palcami doprowadzał mnie do orgazmu. Ale nigdy słowa „seks” przy mnie nie powiedział. W moich myślach te stosunki nigdy nie funkcjonowały jako seks – zwracała uwagę.

W kolejnym innym przypadku mowa była o stosunku. – Całował moje piersi, usta, masturbował. Raz wszedł we mnie. Przez wiele lat czułam się winna. I z poczucia winy nie powiedziałam nikomu – opowiadała ofiara. Prokuratura Okręgowa w Warszawie od lutego tego roku prowadzi śledztwo w sprawie zgwałcenia w latach 1997-1999 w Warszawie dwóch małoletnich pokrzywdzonych, które nie miały wtedy ukończonego 15. roku życia.

Zielke: Nie ma już wątpliwości

„Niestety, z ogromną przykrością informuję, że nie ma już żadnych wątpliwości. Krzysztof Sadowski, wielka postać polskiego jazzu, wieloletni prezes Polskiego Towarzystwa Jazzowego, współtwórca Tęczowego Music Box, działacz Jazz Jamboree i innych programów, nauczyciel setek, a może i tysięcy dzieci, był pedofilem”– napisał Mariusz Zielke w poście opublikowanym 6 sierpnia na . Dziennikarz publikujący w portalu Salon24 napisał, że Sadowski gwałcił dziewczynki biorące udział w realizacji programów „Co jest grane?” oraz „Tęczowy Music Box”, a aktów molestowania dopuszczał się także podczas występów zespołu „Tęcza”.

Śledztwo w sprawie toczy się już od ponad roku i dotyczy gwałtu na dwóch osobach poniżej 15. roku życia. – Prokuratura Rejonowa Warszawa Ursynów w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie zgwałcenia w latach 1997-1999r. w Warszawie dwóch małoletnich pokrzywdzonych, które w momencie popełnienia czynów na ich szkodę, nie miały ukończonego 15. roku życia. Postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniami dwóch kobiet – powiedziała Wirtualnej Polsce Mirosława Chyr z  Okręgowej w Warszawie. Serwis WP poinformował, że po ujawnieniu informacji o Sadowskim, do redakcji zgłosiły się kolejne osoby, które miały paść ofiarą molestowania z jego strony oraz które chcą zeznawać w prokuraturze.

Oświadczenie Sadowskiego

Artysta wydał oświadczenie, a jego treść pojawiła się na stronie WP. Sadowski odrzuca w nim oskarżenia o moletowanie i twierdzi, że te „rewelacje oparte są na pomówieniach jednej osoby, której personaliów nie ujawni, nie chcąc jej zaszkodzić”. „Jest to osoba znana mi i mojej rodzinie od przeszło 20 lat i przez większość tego czasu pozostająca z nami w bliskich stosunkach. Niestety, w ubiegłym roku osoba ta poprosiła mnie o przekazanie jej dużej kwoty pieniędzy, które miały posłużyć jej ułożeniu sobie życia. Nie będąc w stanie spełnić tej prośby, ale też mając poczucie nadużycia naszej przyjaźni – odmówiłem. Wówczas, było to w czerwcu ubiegłego roku, zerwała kontakty z nami i skierowała przeciwko mnie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa" – dodał Sadowski.

W oświadczeniu czytamy, że artysta nie zna treści czynów, które mu się zarzuca, oraz że nie odbyło się również jego przesłuchanie. Dodał, że przed publikacją materiałów na jego temat nikt nie kontaktował się z nim po to, by przedstawił historię ze swojego punktu widzenia. „Jestem osobą w podeszłym wieku i złym stanie zdrowia. Kierowane wobec mnie publicznie oszczerstwa dodatkowo ten stan pogarszają, podważając mój dorobek zawodowy i artystyczny oraz godząc w moje dobre imię” – podkreślił Sadowski.

Wieloletni prezes Polskiego Towarzystwa Jazzowego zwrócił się także do mediów „o powstrzymanie się od dalszego szkalowania go i umożliwienia mu podjęcia obrony w przewidzianej do tego procedurze karnej”. „Jednocześnie oświadczam, że wobec mediów i osób mnie oczerniających podejmę kroki prawne w celu oczyszczenia swojego imienia i dorobku” – podsumował.

Czytaj także:
Pedofile na salonach. Mariusz Zielke ujawnia kulisy skandalu

Źródło: WPROST.pl / Facebook/sadowskamaria

Czytaj także

 0

Czytaj także