Skandal na aukcji koni w Janowie Podlaskim. Komentator uderzył byłego członka zarządu stadniny

Skandal na aukcji koni w Janowie Podlaskim. Komentator uderzył byłego członka zarządu stadniny

Koń rasy arabskiej
Koń rasy arabskiej / Źródło: Shutterstock / Svetlana Ryazantseva
Do skandalicznego incydentu pomiędzy Markiem Szewczykiem i Mateuszem Leniewiczem-Jaworskim miało dojść na oczach klientów VIP, tuż przed najważniejszą aukcją. W sprawie interweniowała policja, a sam atakujący nie zaprzecza, że do sytuacji doszło. – Czy żałuję? Nie – przyznaje Szewczyk w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, podczas aukcji „Pride of Poland” komentator Narodowego Pokazu Koni Arabskich Czystej Krwi Marek Szewczyk uderzył Mateusza Leniewicza-Jaworskiego, byłego członka zarządu Stadniny Koni w Janowie Podlaskim.

Usłyszałem tylko „ty gnoju”, po czym zostałem uderzony cztery razy pięścią w tył głowy, kiedy szedłem do namiotu VIP ze swoimi klientami z Belgii. Rozmawiałem wtedy przez telefon, który wypadł mi z rąk, z twarzy spadły mi okulary. Koszmarna historia – relacjonuje Mateusz Leniewicz-Jaworski.

Do icydentu miało dojść tuż przed najważniejszą aukcją, podczas której za 1,2 mln euro sprzedana została klacz Perfinka.

Konflikt związany z „dobrą zmianą” w stadninie

Szewczyk nie zaprzecza, że uderzył Leniewicza-Jaworskiego. – To prosta sprawa, nie ma w niej drugiego dna. Kiedy się mijaliśmy, Jaworski, rozmawiając przez telefon, powiedział „o Szewczyk, ta menda". Więc dałem mu w twarz otwartą ręką. Czy żałuję? Nie – przyznaje w rozmowie z dziennikiem. – Jesteśmy po dwóch stronach barykady, a on stoi po złej stronie – twierdzi Szewczyk.

Konflikt miedzy mężczyznami trwa od dłuższego czasu. Jak przypomina Onet, Mateusz Leniewicz-Jaworski został członkiem zarządu janowskiej stadniny po dymisji wieloletniego dyrektora Marka Treli. Szewczyk oskarżył go o skandal z elektroniczną aukcją w 2016 r. Wtedy podczas najważniejszej aukcji klacz Emira została wylicytowana za 550 tys. euro, ale nabywca za nią nie zapłacił. Ostatecznie koń został sprzedany jedynie za połowę tej ceny.

Szewczyk na komentatora pokazu został zatrudniony przez organizatora całej imprezy – Polski Klub Wyścigów. Aukcja Pride of Poland jest zwieńczeniem pokazu.

Interweniowała policja

W sprawie incydentu interweniowała ochrona i policja. – Zgłoszenie otrzymaliśmy przed godz. 15. Podjęliśmy interwencję i sporządziliśmy z niej dokumentację. Wylegitymowaliśmy też obydwu panów. W związku z tym, że mężczyzna nie doznał poważnych obrażeń ciała, został pouczony o możliwości wystąpienia na drogę sądową z powództwa cywilnego. Czy z takiej możliwości skorzysta, pozostaje w gestii pokrzywdzonego – powiedziała „Rzeczpospolitej” podkom. Barbara Salczyńska-Pyrchla, oficer prasowy komendy policji w Białej Podlaskiej.

Czytaj także:
Jerzy Owsiak komentuje wypowiedź Beaty Mazurek: 95 proc. ludzi wskazało, że Szarik jest mądrzejszy

Źródło: Rzeczpospolita

Czytaj także

 0