Wypadek na A1. Policja sprawdziła relacje kierowcy bmw ze służbami. „Nie jednemu psu burek”

Wypadek na A1. Policja sprawdziła relacje kierowcy bmw ze służbami. „Nie jednemu psu burek”

Roztrzaskane bmw po wypadku na A1
Roztrzaskane bmw po wypadku na A1 Źródło: Policja
Policja w wydanym w mediach społecznościowych oświadczeniu odniosła się do stawianych jej zarzutów w związku z wypadkiem na A1.„Ta sprawa to kolejny przykład jak poprzez social media można manipulować opinią publiczną podając Fake Newsy i celowo dezinformując” – czytamy. Jak z kolei ustalił portal tvn24.pl, Biuro Spraw Wewnętrznych Policji sprawdziło, czy istniały relacje rodzinne lub towarzyskie pomiędzy ściganym Sebastianem Majtczakiem i funkcjonariuszami.

Po tragicznym wypadku na autostradzie A1 na wysokości Sierosława, w którym zginęła podróżującą kią trzyosobowa rodzina, w tym pięcioletni chłopiec, Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim opublikowała wizerunek 32-letniego Sebastiana Majtczaka podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego w skutkach wypadku. Z odczytu danych z pamięci sterowników pojazdu wynikało, iż samochód marki BMW poruszał się z prędkością nie mniejszą niż 253 km na godzinę.

Policja sprawdzała relacje rodzinne sprawcy wypadku

Ze względu na początkowe, lakoniczne komunikaty wydawane przez służby w tej sprawie, opinia publiczna w internecie wyrażała głośne obawy, że sprawa jest tuszowana. Pojawiały się sugestie, że kierowca może być rodzinnie lub towarzysko związany z wysoko postawionym funkcjonariuszem policji.

Jak informuje portal tvn24.pl, powołując się na nieoficjalne ustalenia swojego dziennikarza śledczego, w ostatnim czasie funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Policji sprawdzali, czy istniały jakieś relacje rodzinne lub towarzyskie pomiędzy ściganym listem gończym Sebastianem Majtczakiem i funkcjonariuszami policji.

Po sprawdzeniu relacji rodzinnych i towarzyskich, w tym połączeń telefonicznych policjantów pracujących na miejscu wypadku oraz przy sprawie, a także ich przełożonych policja miała nie dopatrzyć się żadnych związków.

Policja wydaje kolejne oświadczenie

Policja opublikowała w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym dokładnie odniosła się do krążących w internecie sugestii.

„Ta sprawa to kolejny przykład jak poprzez social media można manipulować opinią publiczną podając Fake Newsy i celowo dezinformując” – czytamy. „Przypomnieć należy, że bezkrytyczne podejście do doniesień zamieszczanych przez osoby niemające dostępu do materiałów postępowania to łatwe poddawanie się manipulacji. Osoby manipulujace informacjami, bardzo często występujące anonimowo lub pod fałszywymi danymi działają z kolei często celowo” – dodano.

Niżej w punktach policja opisała „fakty” związane ze sprawą

  • na miejscu zdarzenia od razu zabezpieczono wszystkie ślady, w tym odnoszące się do samochodu BMW, a więc m. in. przesłuchano świadków, dokonano oględzin miejsca zdarzenia oraz obydwu pojazdów – zarówno BMW jak i KIA, wykonano zdjęcia, pomiary, a wszystkie czynności wykonano pod nadzorem prokuratora. Czynności te w aktach postępowania potwierdzają m. in. protokoły z miejsca zdarzenia dostępne dla prowadzącego postępowanie przygotowawcze od samego początku.
  • na miejscu wypadku natychmiast, pod nadzorem prokuratora wykonano wszystkie możliwe czynności z kierującym BMW, a więc m. in. w obecności świadków przebadano na zawartość alkoholu, a w następnej kolejności w szpitalu pobrano krew do badań na zawartość narkotyków.
  • nie jest zatem prawdziwe twierdzenie, że kierujący BMW, jak i w ogóle udział w tym wypadku pojazdu BMW nie był znany policjantom i prokuratorowi, a wersje odnoszące się do BMW zaczęto sprawdzać dopiero po doniesieniach medialnych. Już na miejscu zdarzenia od początku zabezpieczono zarówno obydwa pojazdy, jak i wykonano czynności z kierującym BMW oraz pasażerami tego pojazdu! Zabezpieczone na miejscu wypadku pojazdy w tym BMW poddano nie tylko szczegółowym oględzinom, ale są również dostępne do dalszych, bardziej szczegółowych badań dla biegłych.
  • nie jest prawdą, że kierujący BMW jest powiązany rodzinnie z policjantami lub politykami jakiejkolwiek partii, a więc stanowczo podkreślamy, że nie jest to policjant, syn czy siostrzeniec lub bratanek policjanta (tutaj można dodać, że wbrew osobom manipulującym informacjami w tej sprawie, kierujący BMW nie ma cioci czy wujka policjanta, który miałby być bratem ojca, a i warto na marginesie dodać, że ojciec kierowcy BMW w ogóle nie ma brata).
  • podawanie publicznie danych osób o tym samym nazwisku co kierujący BMW a związanych z Policją Województwa Łódzkiego jest nieodpowiedzialne i krzywdzące dla nich oraz narusza prawo do prywatności. Wywołuje również nieuzasadnione ataki i hejt na te osoby. Spośród podawanych publicznie imion i nazwisk osób o tym samym nazwisku co kierujący BMW rzekomy wujek to osoba niezwiązana rodzinnie, która odeszła z Policji około 13 lat temu, wskazywana kobieta nie jest ani policjantką ani krewną poszukiwanego, a wymieniany jako trzeci, czynny funkcjonariusz, choć posiada takie samo nazwisko nie jest spokrewniony z poszukiwanym. Można byłoby podsumować te krzywdzące doniesienia krótko „nie jednemu psu burek”.

facebook

„Dlatego kolejny raz apelujemy o rozwagę i niepowielanie kłamliwych informacji uderzających nie tylko w wizerunek Policji, ale także naruszających dobra konkretnych osób. Łatwo jest poddać się manipulacji oraz rzucać pomówieniami, ale trudniej przeprosić” – apeluje policja.

Tragiczny wypadek na A1

Do tragicznego wypadku doszło na autostradzie A1 na wysokości Sierosława. W wyniku zdarzenai zginęła podróżująca kią trzyosobowa rodzina, w tym pięcioletni chłopiec. Samochód stanął w płomieniach po uderzeniu w bariery, a podróżujący spłonęli we wraku samochodu.

początkowo informowała, że kierowca kii przed uderzeniem w bariery „wykonał nieuzasadniony manewr”. Okazało się jednak, że 200 metrów dalej strażacy znaleźli wrak bmw. W mediach społecznościowych pojawiło się dodatkowo nagranie, na którym było widać, że drugi pojazd mógł pędzić z prędkością – jak wyliczali internauci – nawet 300 kilometrów na godzinę. W końcu policjanci przyznali, że w wypadku brały udział oba samochody.

Kierowcy bmw nic się nie stało, a dwóch pasażerów odniosło niegroźne obrażenia. poinformowała, że 31-latkowi zaocznie postawiono zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi do ośmiu lat więzienia.

Czytaj też:
Skandal po wypadku na A1. Przyjaciółka ofiar oburzona zachowaniem prokuratury

Opracował:
Źródło: WPROST.pl