Rekord utrzymał się tylko kilka godzin. Do zdjęcia podnosili rybę dźwigiem

Rekord utrzymał się tylko kilka godzin. Do zdjęcia podnosili rybę dźwigiem

Fotografia z rekordowym tuńczykiem z Virginia Beach
Fotografia z rekordowym tuńczykiem z Virginia Beach Źródło: Facebook / Virginia Beach Fishing Center
Do wyjątkowo rzadkiej sytuacji doszło u wybrzeży Virginia Beach w USA. Dzień po złowieniu rekordowych rozmiarów tuńczyka trafiła się ryba, która jeszcze poprawiła rekord stanu Wirginia.

Kapitan David Wright wypływa na rejsy wędkarskie u wybrzeży Virginia Beach od 1978 roku. Nigdy wcześniej nie był jednak świadkiem takich wydarzeń. W sobotę 17 stycznia wracał do brzegu z olbrzymim tuńczykiem błękitnopłetwym na pokładzie. Wszyscy w porcie słyszeli już o złowionej dzień wcześniej rekordowej rybie. Kapitan Wright był jednak pewien, że rekord nie utrzyma się zbyt długo.

Rekord po rekordzie. Dwa gigantyczne tuńczyki dzień po dniu

Kapitan zadzwonił do swojego przyjaciela Robbiego Browna, by dać mu znać, że jego wynik może być zagrożony. Rozmowę relacjonował później na łamach portalu Outdoor Life. Zapewnił kolegę, że „cieszy się jak cholera”, ale jednocześnie spytał o długość złowionej ryby i jej obwód. Na tej podstawie zorientował się, że jego okaz może być większy.

Po powrocie na brzeg załoga Wrighta zważyła swoją zdobycz w Virginia Beach Fishing Center. Tuńczyk wżył 384,7 kg, a na miejscu oglądał go Dyrektor Komisji Zasobów Morskich stanu Wirginia. – Wpadł w panikę – opowiadał Wright. – Zmierzył wszystko, co mógł, a po zmierzeniu ogona powiedział: „Ten ogon jest dwa razy większy niż ten z zeszłej nocy!” – relacjonował kapitan.

Marynarz nie krył, że pogłoski o rekordowej rybie zainspirowały jego sobotni wypad. Już w piątek rozmyślał o tym, gdzie uda się na połów. Ostatecznie jego plany uległy zmianie przez gęstą mgłę, która wykluczyła kilka miejsc daleko od brzegu. Łódź „High Hopes” przepłynęła więc tylko około 8-10 mil i przez pierwsze dwie godziny oczekiwano na dalsze wydarzenia.

Rekordowy tuńczyk w stanie Wirginia. „To było szalone”

– To było najbardziej niesamowite branie, jakie kiedykolwiek miałem – opowiadał Wright. Pojawienie się gigantycznego tuńczyka porównał do wynurzenia wieloryba. Wspominał wysoki wyrzut wody i bardzo silne szarpnięcie linki z przynętą. – To było szalone – oceniał.

Specjalnie zaprojektowaną wędkę obsługiwał tego dnia Mike Rogerson. Kapitan cieszył się, że dwudziestokilkuletni mężczyzna był tego dnia na pokładzie. Jego siła była potrzebna do okiełznania morskiego potwora. – Po prostu nas zostawiła. Później ruszyła prosto na nas i znowu odpłynęła. Przez dobrą chwilę trwał impas, ale Rogerson się trzymał – opisywał Wright.

Marynarz pochwalił też swojego pierwszego mata, Andrew Flory'ego. Nawał go „cichym bohaterem” bitwy z tuńczykiem. To on czekał, aż ryba wyłoni się z mgły i po 90-minutowej walce wbił w nią hak i obwiązał liną, dzięki czemu udało się wyciągnąć giganta na pokład. Wszyscy na pokładzie pomagali wtargać rybę na statek. Przy 280 cm długości, 240 cm obwodu i 384,7 kg wagi, rekord z poprzedniego dnia został pobity.

Czytaj też:
Wędkarz pobił rekord. Waga ryby robi wrażenie
Czytaj też:
O mały włos, a rekordu by nie było. Wędkarz dokonał niesamowitego czynu

Źródło: Outdoor Life