Nie trzeba czekać do września – już w marcu i kwietniu z leśnej ściółki nieśmiało wychylają się smardze. To cenione grzyby o charakterystycznym wyglądzie i wyjątkowych walorach smakowych. Nie bez powodu określa się je czasem mianem „polskich trufli”.
Smardze wyróżniają się subtelnym, lekko orzechowym smakiem oraz intensywnym aromatem, który można przyrównać do korzennego. W kuchni uchodzą za prawdziwy rarytas. Tworzą doskonałą kompozycję z sosami, makaronami czy daniami mięsnymi, a w wielu restauracjach traktowane są jako produkt premium.
Co zaskakujące, grzyby te potrafią sporo kosztować. Niezależnie do tego, czy wybierzemy świeże, czy suszone smardze, możemy dostać po kieszeni. Ceny sięgają nawet 4 tysięcy złotych za kilogram – zdecydowanie tańszy jest tak zwany grys, czyli drobne kawałki tych grzybów. W tym przypadku za kilogram trzeba zapłacić około 650 złotych.
Przepyszne i odżywcze
Popularność smardzów wynika nie tylko z ich walorów kulinarnych, grzyby te bowiem są również bogate w składniki odżywcze. Zawierają stosunkowo dużo białka, dlatego dla tych, którzy ograniczają mięso, mogą być ciekawym rozwiązaniem.
W ich składzie znajdują się również cenne dla organizmu witaminy z grupy B, wspierające pracę układu nerwowego i prawidłowy metabolizm. Smardze są dobrym źródłem witaminy D, która odgrywa ważną rolę w funkcjonowaniu układu odpornościowego i kostnego.
Grzyby te są również źródłem wielu cennych minerałów, takich jak żelazo, miedź, potas, fosfor, mangan, cynk oraz selen. Zawarty w nich błonnik wspiera pracę jelit, a przeciwutleniacze, które również znajdziemy w tych grzybach pomagają ograniczać stres oksydacyjny w organizmie.
Smardzobranie z ograniczeniami
Choć smardze wzbudzają ogromne zainteresowanie wśród grzybiarzy, ich zbieranie w Polsce ograniczają określone przepisy. Wszystkie dziko rosnące gatunki smardzów objęte są częściową ochroną gatunkową, co oznacza, że zabieranie ich z lasów. Za złamanie tego zakazu może grozić mandat sięgający nawet 5 tysięcy złotych.
Mamy jednak dobre wiadomości – choć zbieranie smardzów wiąże się z pewnymi ograniczeniami, nie jest to niemożliwe. Jeśli znajdziemy te grzyby na prywatnej działce, terenie uprawnym czy w ogrodzie (gdzie często wyrastają na wysypanej korze), bez przeszkód możemy zabrać je ze sobą.
Grzyby te pojawiają się również w parkach, sadach czy miejskich rabatach, jednak w takich przypadkach warto wcześniej sprawdzić lokalne regulacje.
Smardz a piestrzenica kasztanowata. Uwaga na pomyłkę!
Smardze należą do najbardziej charakterystycznych grzybów jadalnych. Ich kapelusz ma stożkowaty lub owalny kształt i pokryty jest licznymi zagłębieniami, które przypominają plaster miodu. Ich kolor może się różnić – od jasnobrązowego i żółtawobrązowego po ciemniejsze odcienie szarobrązowe.
Jedną z najważniejszych cech smardzów jest to, że cały owocnik jest pusty w środku. Dotyczy to zarówno główki, jak i trzonu. Miąższ jest jasny, kruchy i woskowaty. Ten charakterystyczny wygląd sprawia, że grzyby są stosunkowo łatwe do rozpoznania. Jest jednak pewien grzyb podobny do smardza, ale całkowicie niejadalny.
Mowa o trującej piestrzenicy kasztanowatej. Grzyb po spożyciu może doprowadzić do poważnego uszkodzenia wątroby, nerek oraz ośrodkowego układu nerwowego.
Czym więc różni się od smardza? Jej główka jest bardziej nieregularna i pofałdowana, ma zwykle kasztanowobrązowy kolor, a jej wnętrze nie jest puste, lecz wypełnione miąższem tworzącym szczelinowate przestrzenie.
Po spożyciu objawy zatrucia mogą pojawić się w ciagu 6-12 godzin. Do najczęstszych objawów należą wymioty, bóle brzucha oraz zawroty głowy. W takiej sytuacji konieczna jest natychmiastowa pomoc medyczna.
Czytaj też:
Ani masło, ani olej. Do podsmażanych pieczarek dodaj 3 łyżki tego płynuCzytaj też:
Zrób ten oprysk w marcu. Ogrodnicy mówią: „ratuje ogród przed chorobami cały sezon”
