W nocy z 28 na 29 marca Polska przejdzie na czas letni. O godzinie 2:00 przesuniemy wskazówki o godzinę do przodu, co w praktyce oznacza krótszą noc i dłuższe popołudnia.
Dla wielu to dobra wiadomość – dzień wydaje się dłuższy, zyskujemy więcej światła na w godzinach popołudniowych i wieczornych. Słońce wstaje później, co sprzyja aktywności po pracy czy szkole.
Skąd wzięła się zmiana czasu?
W Polsce system zmiany czasu funkcjonuje od 1977 roku. Wprowadzono go z bardzo konkretnego powodu – chodziło o lepsze wykorzystanie światła dziennego i ograniczenie zużycia energii.
Dziś ten argument jest coraz częściej podważany. W wielu państwach od lat trwa dyskusja, czy utrzymywanie zmiany czasu ma jeszcze sens – zwłaszcza że styl życia i sposób korzystania z energii znacząco się zmieniły.
Do tego dochodzi kwestia zdrowia. – Ponieważ pracujemy w jakimś określonym rytmie dobowym, chodzimy do pracy, wstajemy zazwyczaj o tej samej porze, to ta godzina jest bardzo dużym szokiem dla organizmu. Jedni dadzą radę przystosować się w trzy dni, inni w ciągu miesiąca nie mogą dojść do siebie – mówiła w Radiu Zet lekarka Małgorzata Kwiatkowska.
Zmiana czasu w Polsce. Kiedy z tego zrezygnujemy?
Dyskusje na temat zniesienia zmiany czasu regularnie rozgrzewają opinię publiczną. W 2018 roku Komisja Europejska zaproponowała, by zrezygnować ze zmian, a rok później pomysł poparł Parlament Europejski.
Problem jednak wciąż pozostaje nierozwiązany – państwa członkowskie Unii Europejskiej nie mogą dojść do porozumienia, czy obowiązywać powinien czas letni, czy zimowy.
W Polsce temat również budzi emocje. W 2025 roku Polskie Stronnictwo Ludowe złożyło projekt ustawy zakładający wprowadzenie na stałe czasu letniego. Sprawą zajmuje się obecnie sejmowa Komisja Gospodarki i Rozwoju.
Jak zmiana czasu wpływa na organizm?
Choć przestawienie zegarka wydaje się drobnostką, dla organizmu jest to jednak spora zmiana. Przesunięcie czasu tylko o godzinę mocno zaburza rytm dobowy, czyli naturalny cykl snu i czuwania.
Badania American Academy of Sleep Medicine pokazują, że ponad połowa osób odczuwa wyraźne zmęczenie w pierwszych dniach po przestawieniu zegarków. Organizm potrzebuje czasu, żeby dostosować się do nowego rytmu – i nie zawsze przychodzi mu to łatwo.
Najczęstsze skutki to problemy z zasypianiem, płytszy sen i krótsza faza REM, która odpowiada za regenerację mózgu. Do tego dochodzi spadek poziomu melatoniny – hormonu regulującego sen. Efekt? Gorsza koncentracja, rozdrażnienie i większe ryzyko błędów czy wypadków.
Większe ryzyko dla serca i zdrowia psychicznego
Zmiana czasu może mieć też poważniejsze konsekwencje. Badania ze Szwecji wskazują, że w pierwszych dniach po przestawieniu zegarków liczba zawałów serca rośnie o około 5 procent. W Finlandii odnotowano z kolei wzrost liczby udarów niedokrwiennych – nawet o 8 procent w ciągu pierwszych 48 godzin.
Na tym jednak nie koniec. Naukowcy z Danii zauważyli, że w pierwszych tygodniach po zmianie czasu liczba zanotowanych przypadków depresji rośnie o około 11 procent. Z czasem sytuacja się stabilizuje, ale dla wielu osób ten okres jest wyraźnie trudniejszy.
Zmiany w ekspozycji na światło wpływają na poziom serotoniny i dopaminy, czyli neuroprzekaźników odpowiedzialnych za nastrój. Szczególnie odczuwają to osoby z zaburzeniami afektywnymi sezonowymi (Seasonal Affective Disorder – sezonowe zaburzenie afektywne).
Na zmianie czasu cierpi sen, odporność i metabolizm
Zakłócony rytm dobowy odbija się także na metabolizmie. Krótszy i gorszej jakości sen może prowadzić do wzrostu poziomu glukozy we krwi i zwiększać ryzyko insulinooporności, a w dłuższej perspektywie – cukrzycy typu 2.
Zmienia się też gospodarka hormonalna: rośnie poziom greliny (hormonu głodu), a spada leptyny (hormonu sytości). To prosta droga do przejadania się i przybierania na wadze.
Zmiana czasu jest więc czymś znacznie więcej niż jedynie formalnością. Mija kolejny rok, w którym przestawiamy zegarki z czasu zimowego na letni – dla jednych to tylko drobna niedogodność, a dla innych wyraźne rozregulowanie organizmu. Czy kiedyś to się zmieni? Nie wiadomo, ale wszystko wskazuje na to, że dyskusja o zniesieniu zmian jeszcze długo nie ucichnie.
Czytaj też:
To prawdziwa epidemia. Liczba chorych się podwoi, szybciej niż w przypadku alzheimeraCzytaj też:
Epidemia zapalenia opon mózgowych. Zmarły dwie osoby. „Bezprecedensowe wydarzenie”
