Przyjęło się, że to skowronki zwyczajne (Alauda arvensis) są tymi zwierzętami, które zwiastują wiosnę. Jest jednak pewien motyl, który przypomina ptaka – i na dodatek potocznie nazywany jest „polskim kolibrem”. To właśnie on – Macroglossum stellatarum – zauważany jest coraz częściej przez ludzi na przełomie marca i kwietnia – i nic dziwnego, bo mocno rzuca się w oczy.
Fruczak gołąbek chętnie nawiedza okolice prywatnych posesji, by spijać nektar z kolorowych kwiatów. Rozpoznać można go nie tylko po budowie i zachowaniu, które przypominają kolibra, ale także po dźwiękach, które wydaje. Gdy leci, słychać bowiem przyjemny szum. Podobny wydaje popularny ptak, co spowodowane jest bardzo szybkim tempem uderzeń jego małych skrzydełek.
Widzisz fruczaka gołąbka? Nie przepędzaj – podziwiaj
Mieszkańcy nadwiślańskiej krainy na widok „polskiego kolibra” mogą przez chwilę mogą poczuć się niczym w Kolumbii czy Ekwadorze, gdzie żyje blisko 300 gatunków ptaka.
Motyla charakteryzuje sporej wielkości ciałko w kolorze szaro-brązowym. Gdy przyjrzymy się mu uważnie, zauważymy na jego ciele także pomarańczowy kolor.
Fruczak rzeczywiście – tak jak zwierzęta z podrodziny Trochilinae – potrafi zawisnąć w powietrzu (cały czas szybciutko machając skrzydłami). Robi to, by móc spokojnie napoić się nektarem z kielicha rośliny.
„Polski koliber” pojawi się w Polsce na wiosnę
Fruczak obecny w kraju zaczyna być na wiosnę, jednak szczególnie dużo młodych osobników spostrzec można dopiero pod koniec wakacji – w sierpniu czy na początku września.
W październiku lub w pierwszej połowie listopada 2026 roku „polskie kolibry” ponownie wyruszą na południe Europy, w poszukiwaniu przyjemniejszych do egzystencji warunków (chodzi głównie o wyższe temperatury, które zwierzęta te zdecydowanie preferują).
A, arvensis nie są inwazyjne – nie niszczą roślin i nie zagrażają w żaden sposób ludziom czy zwierzętom. Należy więc uszanować je i nie naruszać ich przestrzeni.
Czytaj też:
Zmagania z rybą popłaciły, wędkarz ustanowił nowy rekord. Tyle ważył okazCzytaj też:
Wychwycili, że lekarz użył sztucznej inteligencji. Szpital komentuje aferę
