Nie chciał brać leków, wszczął awanturę. Niedługo po interwencji policji senior zmarł

Nie chciał brać leków, wszczął awanturę. Niedługo po interwencji policji senior zmarł

Policja, zdjęcie ilustracyjne
Policja, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Art Studio
Drugiego dnia świąt wielkanocnych, nad ranem, miała miejsce interwencja policjantów z Komisariatu Wrocław-Leśna. Skończyła się tragicznie. Ciało 71-letniego mężczyzny zostanie poddane autopsji.

O zdarzeniu poinformowała Komenda Miejska Policji we Wrocławiu. Mundurowi otrzymali zgłoszenie ws. seniora, którego agresywne zachowanie zaniepokoiło jego żonę. Wzywając na miejsce patrol kobieta powiedziała funkcjonariuszom, że jej mąż powinien brać leki, ale nie robił tego. W pewnym momencie wszczął awanturę i zaczął demolować wnętrze ich domu.

Niedługo później doszło do niespodziewanego zgonu 71-latka.

Tragiczny przebieg policyjnej interwencji. Policja ujawniła szczegóły

Gdy mundurowi przyjechali na miejsce, zastali przed domem seniora, który początkowo, mimo widoku patrolu, zachowywał spokój. Zdenerwował się jednak, gdy dowiedział się, że na miejsce wezwany został też zespół ratownictwa medycznego (karetka pogotowia). To – jak zauważyli policjanci – w tego typu przypadkach działanie zgodne z procedurami. „Konsultacja zmierzająca do oceny aktualnego stanu zdrowia jest bowiem niezbędna, aby móc podjąć dalsze decyzje – w tym także procesowe” – wyjaśnił zespół komunikacji społecznej KMP we Wrocławiu.

„Eskalacja agresji nastąpiła niemal natychmiast. Mężczyzna zaczął szarpać policjantów za mundur, a także stawiać czynny oraz bierny opór. Funkcjonariusze byli zmuszeni do użycia najlżejszego środka przymusu bezpośredniego, jakim jest siła fizyczna. To jednak nie przyniosło pożądanego efektu i przewrócili się na ziemię. Użyli wtedy gazu, stosując gradację stosowanych ŚPB [środków przymusu bezpośredniego – przyp. red.], ale to także nie doprowadziło do uspokojenia się sytuacji i negatywnych zachowań ze strony mężczyzny” – dowiadujemy się z notatki prasowej, która opublikowana została w Wielki Poniedziałek (6 kwietnia, drugiego dnia Wielkanocy).

Mundurowi wydawali polecenia seniorowi, ale ten w dalszym ciągu się do nich nie stosował. Postanowili więc, że w tej sytuacji muszą założyć mu kajdanki, by – jak wytłumaczyli – „ograniczyć możliwość dokonania czynnej napaści na siebie i ograniczyć jego agresję”. „Mężczyzna trochę się uspokoił i leżał chwilę w oczekiwaniu na przyjazd pogotowia. Zaczął rozmawiać z policjantami i sytuacja wydawała się opanowana, jednak po około 10 minutach zaczął słabnąć i doszło do zatrzymania akcji serca” – przekazali.

Nastąpił nagły zgon 71-latka

Wtedy też zdecydowali o wszczęciu procedury RKO (resuscytacji krążeniowo-oddechowej).

„Prowadzili ją do czasu przyjazdu medyków, którzy przejęli mężczyznę i został on zabrany do placówki medycznej, a interwencję na tym zakończono” – zaznaczył zespół prasowy KMP. Niedługo później mundurowi otrzymali ze szpitala smutne wieści – doszło do zgonu 71-latka. „Decyzją pełniącego dyżur prokuratora zostanie w Zakładzie Medycyny Sądowej przeprowadzona sekcja, w celu ustalenia przyczyny zgonu. Na miejscu zgodnie z procedurami i przepisami czynności wykonały policyjne komórki kontrolne, które kontynuować będą je dalej niezależnie od czynności prokuratorskich. Wstępnie wykonane ustalenia nie wskazują na to, alby doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości w trakcie prowadzonych działań. Składamy szczere kondolencje i wyrazy współczucia rodzinie oraz bliskim zmarłego” – zakończyli policjanci.

Czytaj też:
Historyczny krzyż stanął w ogniu. Radna wywołała skandal
Czytaj też:
Gigantyczna zmiana w Tatrach. Pilny komunikat dla turystów

Źródło: KMP we Wrocławiu