Rodzina, która z Horyńca-Zdrój na Podkarpaciu przeprowadziła się do Tajlandii – na wyspę Koh Lanta Yai – jest zdecydowanie jedną z najpopularniejszych w Polsce. W tym momencie na samej platformie Facebook obserwuje ją blisko 400 tys. internautów, zaś na Instagramie Dominikę Clarke śledzi blisko 135 tys. użytkowników Mety.
Już raz mama 11-ściorga dzieci reagowała na hejt. Przyznawała, że do niepochlebnych komentarzy „już się przyzwyczaiła”. Zaznaczała, że „czego by nie nie zrobiła, to i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto dopatrzy się złych intencji w jej działaniach”. – Jak nie pokazuję, że pracuję, to sypią się komentarze: „Nierób”. Jak pokazuję, że pracuję, to: „Przytuliłabyś te dzieci” – żaliła się.
Tym razem Clarke postanowiła opublikował nieprzychylne komentarze w całości i odnieść się do nich. Z imienia i nazwiska wymieniła też autorów hejtu, czego my jednak nie zrobimy.
Dominika Clarke zwróciła uwagę internautce. „Czy wyzywanie rodziców to właściwa droga, by komukolwiek pomóc?”
Jedna z kobiet ostro zwróciła uwagę mamie „Pięcioraczków z Horyńca” na jej synka. „Ty nie widzisz, jaki Czaruś niedożywiony, że może stać się tragedia, bo to dziecko bez opieki specjalistów jest. Czy wy na tyle durne jesteście, że przyczynicie się do tego, że to dziecko może nie wytrzymać? Wygląda jak z Oświęcimia dzięki wam. Może stać się tragedia, będziecie winne temu” – oceniła.
Dominika Clarke postanowiła odpowiedzieć na niesłuszne uwagi. „Czy te okrutne słowa kieruje Pani do wszystkich mam chorych i niepełnosprawnych dzieci? Czy każda kobieta, która walczy o swoje dziecko każdego dnia, zasługuje w Pani oczach na takie podsumowanie? Czaruś to nasz mały wojownik. Każdego dnia robi postępy, o których inni mogliby tylko pomarzyć. Rozwija się w swoim własnym tempie, otoczony miłością, opieką i najlepszymi specjalistami, jakich możemy mu zapewnić. To, że jego droga jest inna i trudniejsza, nie daje nikomu prawa do tak strasznych porównań. Czy naprawdę uważa Pani, że straszenie «tragedią» i wyzywanie rodziców to właściwa droga, by komukolwiek pomóc?” – zapytała retorycznie autorkę komentarza.
Kolejna osoba przyczepiła się do ciała infuencerki. „Pani się roztyła, a dzieci chudzinki” – napisała, co było poniżej poziomu. Co na to Clarke? „Ciekawe spostrzeżenie, ale czy wiedziała Pani, że szczęście nie zawsze mieści się w rozmiarze XS? Moje ciało wydało na świat 11-ścioro dzieci. Dało im życie i siłę. Dzisiaj cieszę się każdą chwilą, każdym smakiem i spokojem, który w końcu odnalazłam.Wolę być „roztytą” i uśmiechniętą mamą, która ma energię, by biegać za swoimi „chudzinkami”, niż wiecznie głodną i sfrustrowaną osobą, która szuka wad w innych.Czy Pani szczęście zależy od tego, jak wyglądają inni, czy potrafi Pani cieszyć się życiem bez oceniania cudzych kilogramów?” – odparła mieszkanka Tajlandii.
Uwaga poniżej krytyki. „Wyglądała pani młodziej”
Ktoś inny stwierdził, że dwa lata temu influencerka wyglądała „młodziej”. „Teraz pani wygląda zdecydowanie gorzej”. „Ma Pani rację – na zdjęciu po lewej miałam 38 lat, mniej zmarszczek i zupełnie inną energię. Ale czy «młodziej» zawsze oznacza «lepiej»?” – odpisała.
Czytaj też:
Hollywood w żałobie. Nie żyje gwiazdor „Powrotu do przyszłości”Czytaj też:
Matka pięcioraczków z Horyńca ujawniła szczegóły operacji córki. Tyle musiała zapłacić
