W połowie lutego 17-latek, który pomógł kobiecie wynieść wózek z dzieckiem z pociągu, uległ poważnemu wypadkowi kolejowemu na stacji w Woli Bierwieckiej (woj. mazowieckie). Nastolatek w ciężkim stanie trafił do szpitala. Stracił obie nogi i część dłoni. Przez prawie miesiąc po tragedii Dominik pozostawał w śpiączce farmakologicznej. Pod koniec kwietnia wrócił do domu. Teraz czeka go długa rehabilitacja.
Rzecznik prasowy Urzędu Transportu Kolejowego Tomasz Frankowski poinformował Polską Agencję Prasową, że w trakcie kontroli u Kolei Mazowieckich stwierdzono ponad 20 nieprawidłowości. Wśród nich wymieniono m.in. brak właściwej obserwacji: wymiany podróżnych przez kierownika pociągu i peronu za pomocą kamer zewnętrznych przez maszynistę w trakcie rozruchu maszyny. Kolejne błędy dotyczyły wykorzystania urządzeń radiołączności pociągowej.
17-latek przeżył wypadek, po tym, jak wciągnął go pociąg. Szokujące wyniki kontroli UTK
Na liście znalazły się także takie kwestie jak brak: synchronizacji urządzeń w zakresie czasu wystąpienia zdarzenia oraz właściwego prowadzenia dokumentacji maszyny. Po kontroli prezes UTK wszczął postępowanie administracyjne wobec przewoźnika kolejowego ws. stwierdzenia naruszenia przepisów dotyczących obowiązków w zakresie bezpieczeństwa transportu kolejowego. Chodzi głównie o nieprawidłowy nadzór nad procesem wymiany pasażerskiej.
Koleje Mazowieckie wniosły uwagi do ustaleń kontrolnych, ale większość z nich nie została uwzględniona. Śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania wypadku komunikacyjnego, którego skutkiem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu, prowadzi radomska prokuratura. Rzeczniczka Aneta Góźdź ujawniła, że „na podstawie zgromadzonego materiału niedługo podjęte zostaną następne ruchy procesowe”.
Czytaj też:
Matka wysiadła, niemowlę zostało w pociągu. PKP zapowiada zmiany w regulaminie Czytaj też:
Jedna chwila i doszło do tragedii. Śmiertelny wypadek na kolei
