Nie powstała w atelier wielkiego jubilera ani na wybiegu. Historia nazwy jednej z najbardziej rozpoznawalnych bransoletek świata zaczęła się na korcie tenisowym podczas US Open w 1978 roku. W trakcie meczu legendarna tenisistka Chris Evert zgubiła diamentową bransoletkę, gdy pękło jej zapięcie. Spotkanie zostało przerwane, aby odnaleźć biżuterię, a relacje z tego wydarzenia obiegły świat. To właśnie wtedy klasyczny model, wcześniej znany jako line bracelet lub eternity bracelet, zaczął funkcjonować pod nazwą bransoletki tenisowej.
Choć nazwę zawdzięcza tenisowi, sam wzór jest znacznie starszy. Jubilerzy tworzyli podobne bransoletki już w epoce art déco, kiedy modne były delikatne platynowe bransolety z rzędem jednakowych diamentów. Dopiero wydarzenie z udziałem Chris Evert sprawiło jednak, że biżuteria stała się ikoną popkultury i na stałe weszła do jubilerskiego słownika.
![]()
Blisko pół wieku później ten ponadczasowy model przeżywa kolejny rozkwit. Coraz częściej pojawia się zarówno w codziennych stylizacjach, jak i na czerwonych dywanach, udowadniając, że klasyka nie potrzebuje spektakularnych zmian, by ponownie znaleźć się w centrum uwagi.
Od kortu do świata mody
Historia bransoletki tenisowej pokazuje, że największe ikony stylu często rodzą się przez przypadek. Telewizyjna transmisja z meczu Chris Evert sprawiła, że delikatny sznur jednakowych diamentów przestał kojarzyć się wyłącznie z wieczorowymi kreacjami i zaczął trafiać także do codziennych stylizacji.
Dziś bransoletka tenisowa doskonale wpisuje się w jeden z najmocniejszych trendów ostatnich sezonów – quiet luxury, czyli luksus oparty na jakości, ponadczasowym wzornictwie i dyskretnej elegancji zamiast ostentacyjnego przepychu.
Powrót tego modelu widać zarówno na wybiegach, jak i w mediach społecznościowych. Noszą go współczesne tenisistki, m.in. Serena Williams czy Donna Vekić, a poza kortem pojawia się na nadgarstkach Hailey Bieber i Sofii Richie Grainge, które uczyniły z niego jeden z symboli dyskretnej elegancji.
![]()
Subtelność zamiast efektu „wow”
Choć jej konstrukcja pozostaje niemal niezmieniona od lat, właśnie w tym tkwi jej siła. Równomiernie rozmieszczone kamienie tworzą prostą, harmonijną linię, która nie dominuje stylizacji, lecz ją uzupełnia.
Współcześnie biżuteria coraz rzadziej ma jedynie podkreślać status. Dla wielu kobiet staje się osobistym symbolem ważnego momentu – zawodowego sukcesu, jubileuszu czy prezentu kupionego samej sobie. Liczy się nie tylko wartość kruszcu, ale również ponadczasowość wzoru i możliwość noszenia go każdego dnia.
Ten sposób myślenia dostrzegają również jubilerzy.
– Coraz częściej słyszymy od klientek, że szukają biżuterii, którą będą mogły nosić każdego dnia, a nie tylko podczas wyjątkowych okazji. Bransoletka tenisowa doskonale odpowiada na te oczekiwania. To ponadczasowy model, który nie dominuje stylizacji, lecz staje się jej naturalnym elementem – mówi Tomasz Osman, prezes i współwłaściciel marki SAVICKI.
Największą siłą klasycznych wzorów jest ich ponadczasowość. Moda zmienia się z sezonu na sezon, ale dobrze zaprojektowana biżuteria potrafi przetrwać dekady i wciąż wyglądać równie współcześnie jak w dniu, gdy po raz pierwszy zwróciła uwagę świata.
Czytaj też:
Warszawski „Mordor” przechodzi do historii. To jedna z największych przemian w stolicy
Czytaj też:
W Hotelu Nobu Warsaw otwarto niezwykłą wystawę. Pokazuje to, czego nie widać z widowni
