Studzianki: śmieci wciąż płoną, ale już nie tak bardzo. 3 tysiące ton żwiru pomogło

Studzianki: śmieci wciąż płoną, ale już nie tak bardzo. 3 tysiące ton żwiru pomogło

Zasypywanie mokrym żwirem okazało się skutecznym sposobem ograniczania pożaru sprasowanych śmieci zmagazynowanych w Studziankach koło Białegostoku - poinformował rzecznik białostockich strażaków Paweł Ostrowski. Strażacy zaczęli wstępnie szacować koszty swoich działań - na razie oceniają, że akcje w ciągu dnia kosztowały 25-40 tys. zł dziennie.

W Studziankach ósmą dobę pali się hałda sprasowanych śmieci, na  której w ciągu kilku miesięcy zgromadzono ok. 20 tys. ton odpadów. Przyczyna pożaru nie jest znana. Prezes firmy, która jest właścicielem terenu, uważa, że doszło do umyślnego podpalenia - 20 lutego mężczyzna złożył w  prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Do tej pory strażacy zużyli w akcji ponad milion litrów wody. Rzecznik białostockich strażaków Paweł Ostrowski poinformował, że  hałda zmniejszyła się na tyle, iż wprowadzono nowe działania w akcji: miejsce, gdzie jest niższy poziom, zostało zasypane mokrym żwirem, w  celu utwardzenia, ale także dlatego, że żwir powstrzymał dymienie w tym miejscu. Po południu okazało się, że to skuteczny sposób ograniczania skali pożaru. Udało się bowiem zasypać najpierw najazd dla ciężkich maszyn, a  potem ok. 40 proc. palącego się składowiska. Ostrowski ocenia, że  warstwa żwiru, który tłumi dym i nie dopuszcza powietrza do płonących śmieci, ma od 40 cm do 2 metrów grubości.

Strażacy są zdania, że być może w ciągu najbliższych dwóch dni w ten sposób uda się skutecznie zasypać i ugasić płonące odpady, tym samym kończąc akcję. Żwir dowożony jest na koszt właściciela składowiska -  strażacy oceniają, że do tej pory zużyto go ok. 3 tys. ton. - Żwir jest mokry, natychmiast odcina zadymienie - podkreślił Ostrowski.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i Sanepid na bieżąco monitorują sytuację w okolicznych wsiach, w związku z przemieszczaniem się dymu. Nigdzie nie stwierdzono przekroczenia norm. Inspektorat przygotował już plan działań po zakończeniu gaszenia, związanych z wpływem pożaru, ale i składowiska, na środowisko. W pierwszym rzędzie zostaną pobrane próbki gruntu i wód odciekowych, by określić, czy nie zostały przekroczone wartości dopuszczalne. Jeśli to nastąpi, Inspektorat zapowiada wniosek do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, jako właściwej do wydania decyzji, by  nałożyła na właściciela terenu obowiązek badań wpływu zdarzenia na  środowisko, w tym na obszar NATURA 2000 oraz podjęcia działań naprawczych.

Pole magazynowe, gdzie doszło do pożaru, znajduje się na terenie będącego w budowie Centrum Innowacyjnej Gospodarki Odpadami, które buduje spółka Czyścioch z Białegostoku. Inwestycja miała być gotowa do  końca 2011 r., ale nie jest jeszcze ukończona.

PAP, arb

Czytaj także

 0