OFF Camera '16 - LOLO

Dodano:
Kadr z filmu "Lolo" (2016) Źródło: Kino Świat / FilmRise
Tegoroczną 9. edycję festiwalu Netia Off Camera w Krakowie zainaugurował pokaz najnowszego filmu Julie Delpy. Francuska aktorka, dobrze znana publiczności z roli Celine w cenionej trylogii miłosnej Richarda Linklatera, po raz kolejny dowodzi swoim reżyserkim umiejętnościom i specyficznemu poczuciu humoru. Prezentuje absolutnie bezkompromisowy, stylowy, szczerze zabawny, delikatnie zabarwiony erotycznie, lekki i przyjemny obraz – godny udziału samego Karla Lagerfelda. (Ocenia Urszula Obstarczyk)

Nietrudno popaść w sentymentalizm, chcąc opowiedzieć historię o zakochujących się w sobie zbłąkanych, zagubionych duszach. Stosunkowo łatwo uderzyć w melodramatyczne tony, zbudować nastrój powagi, stworzyć wymuszone wykładnie o potrzebach, nadziejach i obawach osamotnionej jednostki. Jednak reżyserkę ,,Lolo" nie interesują podobne próby nazywania, definiowania czy przepracowywania damsko-męskich relacji w sztuce filmowej. Przeciwnie, w takich tematach dostrzega wyłącznie komediowy potencjał, przedstawia świat pozbawiony podniosłych gestów, oczywistych, typowych rozwiązań, za to pełen absurdalnych, czasami niedorzecznych perypetii oraz urzekających postaci.

Niefortunnym zbiegiem okoliczności dochodzi do nawiązania znajomości między kobietą (Julie Delpy) a mężczyzną (Dany Boon) podczas wakacyjnego pobytu w SPA. Ona odnosi sukcesy w branży modowej, należy do szanowanego, poważanego towarzystwa artystów, jest wdzięczna oraz przebojowa. On to zaś spokojny romantyk z prowincji, fanatyczny komputerowiec, który pragnie ułożyć sobie życie po dopiero co zakończonym nieudanym małżeństwie. Spotkanie tak różniących się od siebie osobowości, temperamentów, pozornie niezobowiązujące i przygodne, w okamgnieniu przeradza się w świeży związek, skutkuje decyzją o wspólnym powrocie do miasta. Jak długo potrwa letnia sielanka nowej pary? Kiedy ta idylla dobiegnie końca? Ich pierwsze zmagania i trudy po przybyciu do Paryża inicjuje dziewiętnastoletni syn Violette, tytułowy Lolo (Vincent Lacoste). Niedojrzały, lecz bystry buntownik, przesadnie oddany matce, nie potrafi zaakceptować jej kolejnego partnera. Fałszując sympatię, udając przyjaciela, bada granice wytrzymałości Jeana-René, poddaje go wielokrotnym próbom, testom, licząc, że szybko i skutecznie zniechęci i spłoszy kochanka. Po jakim czasie inżynier zorientuje się, że stanowi obiekt niebezpiecznej manipulacji chłopca? Czy łatwo się podda? Czy da się zdominować? Jego przegrana bowiem oznaczać może tylko jedno – utraconą szansę na miłość.

Esencją filmowej fabuły nie staje się zatem nabierające w sile uczucie tych dwojga, a intryga, która doprowadza w rezultacie do tragikomicznych wydarzeń. Podstęp ten ujawnia prawdziwe oblicze oraz waleczną naturę chłopca. Świadczy nie tylko o ,,nieprzeciętej pępowinie", która radykalizuje każde działanie Lolo, ale i unaocznia pewną niegotowość rozerwania tej więzi, komplikuje i spowalnia proces jego wchodzenia w dorosłość. Nonszalancki, wyszczekany oraz zmanierowany, bynajmniej nie czuje się gotów na samodzielny start. Być może matka jest dla niego całym światem. Być może pod tym ochronnym pancerzem kryje się bezbronne i niezaradne dziecko, które woła o pomoc. A być może to zwyczajny kaprys. Ufność w to, by dalej móc wieść wygodne i komfortowe życie, pozbawione jakichkolwiek trosk i zmartwień.

Siłą ,,Lolo" są przede wszystkim śmieszne gagi, kąśliwe dialogi, zaskakujące zwroty akcji, nieprzewidywalne, sytuacyjne dowcipy, nierzadko przekraczające granice przyzwoitości oraz dobrego smaku. Julie Delpy fantazyjnie i zgrabnie wprowadza niezwykle świeżą, wolną od patosu atmosferę do filmu. Nadaje mu jakość, pozostawiając w tyle wszelkie etykiety czy konwenanse. 

Ocena: 7/10

Autor: Urszula Obstarczyk


Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...