Brexit i Agenci Mordoru

Dodano:
Słusznie przewodniczący PiS mówi o potrzebie nowego traktatu europejskiego, słusznie gani Unię Europejską za odejście od zasady pomocniczości, zgodnie z którą organizacja międzynarodowa, jaką jest UE, może zajmować się jedynie takimi zadaniami, których nie mogą podjąć państwa narodowe. Liczymy na to, że jego słowa zmotywują polską dyplomację do podjęcia prac nad nowym traktatem unijnym równocześnie z inicjatywami deregulacji zbędnych unijnych organów.

Jednak myli się pan przewodniczący mówiąc, że „Brexit jest wydarzeniem niedobrym”. Uważam, że przeciwnie, decyzja Brytyjczyków przerwała chocholi taniec, stworzyła warunki do fundamentalnej dla Europy dyskusji o kształcie europejskiej wspólnoty. Dyskusji, w której już nie uda się przeciwników szantażować polityczną poprawnością ani zasypać stosami raportów i rezolucji europejskiej szarańczy. Nie było wątpliwości, że odpowiedzią na Brexit europejskiej lewicy będzie hasło „więcej integracji”.  Z drugiej strony w kolejnych państwach prawica zażąda własnych „exitów”. Dzięki Brexitowi skończy się proces pełzającego przekształcania wspólnoty międzynarodowej, jaką jest UE, w omnipotentne państwo.

Dziś przerażeni słudzy Saurona wprost żądają, aby w odpowiedzi na „brexit” UE  zmieniła się w superpaństwo. Widzą, że misterna robota społecznych inżynierów może pójść na marne.

Wyzwolenie Mordoru zacznijmy od likwidacji Parlamentu Europejskiego.  Za tym powinny iść kolejne kroki deregulujące bizantyjską eurobiurokrację, likwidacja Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Oczywiście do dymisji powinni się podać dzisiejsze władze UE. Dzięki brytyjskiemu rozsądkowi  jest jeszcze szansa  na powrót do normalności, do tego, czym wspólnota europejska była od początku – porozumieniem wolnych, niepodległych narodów. I zamiast utopijnego nowego państwa pod nazwą Unia Europejska powstanie Europejska Wspólnota Narodów.

Strach przed wyjściem Wielkiej Brytanii z UE jest przedwczesny. Potencjalnych modeli rozstania i dalszej współpracy jest wiele. Jeszcze nie wiadomo kiedy i jak, a już zaczyna się histeria. Niezależnie od rozwoju sytuacji sam strach europejskich elit pierwszy raz od wielu lat stwarza warunki do rzetelnej dyskusji o przyszłości Europy. Ten strach trzeba wykorzystać.

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego zapowiedział na dziś posiedzenie europarlamentu poświęcone brytyjskiemu referendum. Na pewno usłyszymy cały zestaw środków, jakie mają być podjęte w obronie europejskiej przyszłości, czyli wpływów, pensji, emerytur, biur, pracowników i przywilejów Agentów Mordoru.  Bo który z europosłów zagłosuje za odebraniem sobie pensji i stanowiska? Pomysł, aby powołać europarlament, i to wybierany w powszechnych wyborach, był diabelsko sprytny. Z natury rzeczy wywołuje konflikt interesów i szczególny stan anarchii.  Przedstawiciele tego samego narodu w europarlamencie mają inne interesy niż w parlamencie narodowym. Kwestią czasu i okoliczności jest, kiedy ta sprzeczność wyjdzie na jaw. Agenci Mordoru są również  w obozie brytyjskich konserwatystów, i mają sporo do stracenia.

Na koniec  teścik. Kto z państwa (bez wsparcia internetu) wie, czym się różnią kompetencje  Komisji Europejskiej, Rady Unii Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, i jaki wpływ na decyzje tych organów mają rządy europejskich państw i ich obywatele? Ja musiałem sprawdzać.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...