Kontrowersje wokół "apelu smoleńskiego". Wicepremier: Element walki politycznej
Szef resortu kultury wskazał, że decyzja wynika „z założenia, że było to najbardziej tragiczne wydarzenie w historii Polski po II wojnie światowej”, a sprzeciw wobec decyzji ministra jest elementem „walki o ocenę przeszłości” oraz „walki politycznej”.
Prof. Gliński przekonywał również, że poprzednia władza „do utrzymania władzy używała silnej propagandy”. – Chodziło także o wskazanie, że są Polacy którzy nie mają prawa podmiotowego w społeczeństwie, że ma być zbudowana narracja kłamstwa, angażowali się w to też niektórzy polscy artyści. W medialnym przekazie widzieliśmy żarty ze Smoleńska – mówił wicepremier.
Zdaniem ministra odpowiedzialnego za kulturę i dziedzictw narodowe, badania socjologiczne pokazywały, że po katastrofie smoleńskiej pokazywały iż, „moment wspólnoty narodowej, trwał mniej więcej 3-4 dni, a potem zaczął się Wawel”. – Miało to zmieszać z błotem tragedię smoleńską, zmieszać ją z błotem, tak, jak przepraszam za porównanie, w błocie leżało ciało polskiego prezydenta. Śmiano się z polskiego społeczeństwa, nazywano "sektą smoleńską", mieliśmy być kulturowo unicestwieni, ta "wataha miała być wyrżnięta" i to był tego element – stwierdził i dodał, że opozycja „odgrzewa ten temat”.
Przypomnijmy, kontrowersje w związku z nową treścią apelu poległych doprowadziły do sporu władz państwowych z władzami Poznania w trakcie obchodów 70. rocznicy poznańskiego czerwca.
Także powstańcy warszawscy oraz środowisko Muzeum Powstania Warszawskiego jest przeciwne odczytywaniu „apelu smoleńskiego” 1 sierpnia.