„Te ch*** ją zniszczyli”, „nie była chora psychicznie”. Rodzice tragicznie zmarłej Magdy zabrali głos
Na samym początku rodzice Polki powtarzają, że mieli dobry kontakt z chłopakiem córki, Marcusem i słyszeli od Magdy sporo pozytywnych rzeczy na jego temat. Ojciec wspomina, że planowała ślub na 200 osób „dla całej rodziny i przyjaciół”. To właśnie rodzice pożyczyli Magdzie pieniądze na wyjazd – i jak zastrzegają, nie wiedzieli, że kierunkiem jej podróży był Egipt. Wiedzieli tylko, że planowała zrobić chłopakowi niespodziankę na urodziny, mieli polecić wspólnie.
Co więcej, ujawniają, że nie wiedzieli też o tym, że ostatecznie poleciała tam bez chłopaka. – Gdybym wiedział, że leci do Egiptu, to bym jej nie pozwolił, nie pożyczyłbym jej pieniędzy – zaznacza ojciec. – Ona nie wiedziała, że Marcus nie ma aktualnego paszportu. Próbowała potem kogoś namówić, żeby poleciał za niego, ale jej się nie udało. Powiedziała tak: „Byłam w Kenii, nic mi się nie stało, polecę tam, odpocznę” – dodaje. – Ona tam pojechała wypocząć, a nie po to, by ją w trumnie przywozili... – wtrąca matka Magdy łamiącym się głosem.
Jak mówi matka Magdy, nie dzwonili do córki, gdy ta była na wakacjach, a pierwsze próby podjęli, gdy dowiedzieli się, że znalazła się w szpitalu. Wcześniej nagranie z Magdą, skuloną na podłodze, pokazała im najmłodsza córka. Po tym, jak dowiedzieli się o tragedii, próbowali sami polecieć do Egiptu, ale nie mieli paszportów.
W wywiadzie padło też pytanie o ewentualne problemy psychiczne córki, ponieważ takie tezy postawiła polska prokuratura. – Absolutnie. Nie było nigdy, fakt, że od dawna z nami nie mieszkała, ale mieliśmy kontakt. Zawsze, gdy zadzwoniłam, to odbierała, albo oddzwaniała później. Nie była na nic chora, nie było żadnych chorób psychicznych, nie było żadnych sytuacji, które wskazywałyby na problemy, nie miała depresji, nie mówiła, że nie chce jej się żyć. Nigdy nie miała takich kłopotów – odpowiada matka Magdy.
Z kolei ojciec Magdy wspomina, że próbował ściągnąć córkę do Polski, gdy ta jeszcze przebywała w szpitalu. – Dzwoniłem do ambasady, do ministerstwa spraw zagranicznych, żeby ją ściągnąć. Wszyscy mówili mi tylko: to nie nasza gestia, to sprawa ubezpieczyciela. Nic nie dało się zrobić – mówi. Chwilę później ojciec wyciąga spore zdjęcie Magdy, gdy ta miała pięć lat. – Polska Słowianka. Naturalne włosy, niebieskie oczka... A te ch*** ją zniszczyli! Sku*****! – krzyczy.
Prokuratura wszczęła śledztwo
Wokół śmierci 27-letniej Magdaleny Żuk pojawiło się wiele teorii – od samobójstwa aż po próbę porwania. W wyjaśnieniu okoliczności śmierci kobiety pomoże Prokuratura Okręgowa w Jelenie Górze, która w czwartek 4 maja wszczęła śledztwo. Z uwagi na fakt, że mieszkanka Zgorzelca miała ciężkie obrażenia głowy, nóg i klatki piersiowej, śledztwo będzie prowadzone pod kątem zabójstwa. Polscy śledczy będą współpracować ze swoimi egipskimi odpowiednikami, do których już zwrócono się z prośbą o przekazanie wszystkich posiadanych informacji, który mogłyby pozwolić rozwiązać tajemnicę śmierci Magdaleny Żuk. Śledczy przesłuchają również świadków, a także zweryfikują hipotezy, które od kilku dni pojawiają się w internecie.
W wyjaśnianie sprawy zaangażował się też Krzysztof Rutkowski. Do detektywa zgłosiła się rodzina zmarłej w Egipcie kobiety.