Tir na warszawskim proteście. Mamy stanowisko policji. „Funkcjonariusze mogli użyć broni”

Dodano:
Aspirant sztabowy Mariusz Mrozek z Biura Prasowego Komendy Stołecznej Policji skomentował dla Wprost.pl czwartkowy incydent z wtargnięciem tira na zablokowane Aleje Ujazdowskie, w pobliże manifestacji przed Sejmem.

Jakub Bojakowski, Wprost.pl: Jak to możliwe, że na Aleje Ujazdowskie pomiędzy duże grupy manifestantów wjechał tir bez naczepy?

Asp. sztab. Mariusz Mrozek, KSP: Aleje Ujazdowskie były ogólnodostępne przez większą część dnia i prowadzonego przez nas zabezpieczenia. Dopiero kiedy zebrała się większa liczba osób pomiędzy ulicą Wiejską a Alejami Ujazdowskimi - mówię tu o okolicy ulicy Matejki, tutaj gromadzili się ludzie, my wyłączyliśmy czasowo ruch na fragmencie Alei Ujazdowskich pomiędzy Placem Trzech Krzyży, a ulicą Piękną.

Należy tylko pamiętać, że to jest czasowe ograniczenie ruchu. Tutaj nie ma czegoś takiego jak ustawianie zapór chociażby, bo jest to robione doraźnie i w sposób dynamiczny, w zależności od bieżącej sytuacji. Ten kierowca zlekceważył policjanta, który stał na skraju Placu Trzech Krzyży, wskazując kierowcom, aby skorzystali z objazdu. Pojechał pod prąd, wyminął tego policjanta i po przejechaniu kilkuset metrów został zatrzymany.

Prawdopodobnie utożsamiał się z protestującymi: miał przyozdobiony flagami swój ciągnik siodłowy, klaksonem wybijał rytm taki, w jaki poprzez nagłośnienie skandowane były hasła osób uczestniczących w manifestacji. Niemniej jednak jego zachowanie było niewłaściwe. Powinien stosować się do poleceń policjanta. Inni kierowcy takie polecenia respektowali. Ten kierowca wyraźnie je zlekceważył i będziemy w tej sprawie kierować wniosek do sądu.

Co mu grozi?

Tutaj decyzję będzie podejmował sąd. Na pewno jest to szereg popełnionych wykroczeń. Czy sąd będzie chciał tutaj podejść bardziej restrykcyjnie, to już zależy od danego sądu. My z naszej strony wskażemy, że doszło do naruszenia kilku przepisów: m.in. nierespektowanie obowiązujących znaków, jazda pod prąd, jak też niestosowanie się do poleceń policjanta kierującego ruchem.

Ten pan nie czuł się winny, mówił że chciał się tylko dostać w pobliże zgromadzenia. Być może właśnie po to, by okazać swoje poglądy, jednak sposób, w jaki to robił, był naruszeniem obowiązujących przepisów i nie powinien mieć miejsca. Stąd też decyzja o skierowaniu sprawy do sądu. Kierowca odmówił przyjęcia mandatu na miejscu.

To fakt, ten kierowca był życzliwie nastawiony do protestujących. A proszę wyobrazić sobie, że był to człowiek, który chciał komuś zrobić krzywdę. Czy ten pojedynczy policjant - który blokował wjazd w Aleje Ujazdowskie - to wystarczające zabezpieczenie?

Pamiętajmy, że ruch jest wstrzymywany w momencie przejścia zgromadzenia na wielu skrzyżowaniach. To są działania doraźne, mające na celu wstrzymanie ruchu, przepuszczenie osób zgromadzonych, aby mogły się po danych ulicach spokojnie przemieścić i jak najszybsze przywrócenie tego ruchu. Nie wyobrażam sobie, aby w jakimkolwiek mieście na czas przejścia zgromadzenia stosowano na przykład betonowe zapory i w ten sposób blokowano możliwość przejazdu samochodem.

Należy też mieć na uwadze - i to jest przede wszystkim lekkomyślność tego człowieka - że gdyby ten ciągnik nie zatrzymał się później na ostateczne wezwanie policjantów, oni mogliby później użyć chociażby broni, biorąc pod uwagę to, co stało się w krajach zachodnich. Mówimy o Berlinie, mówimy o Nicei - tam doszło do ataków terrorystycznych z wykorzystaniem samochodów ciężarowych i tutaj, gdyby ten samochód zbliżył się jeszcze bardziej do protestujących, bezpośrednio zagrażając ich bezpieczeństwu, bo pamiętajmy, że on został zatrzymany w Alejach Ujazdowskich (przy ulicy Matejki - red.). Gdyby przemieścił się jeszcze dalej w kierunku protestujących, policjanci mogli i mieli naprawdę ku temu przesłanki, aby w tym momencie użyć większych środków przymusu, aby ten samochód jednak zablokować.

U nas do tej pory nie doszło do żadnych aktów terrorystycznych. Nie mieliśmy tego typu zdarzeń, tak jak na zachodzie, natomiast każdy powinien zdawać sobie sprawę, że nie żyjemy w jakiejś szklanej kuli, która nas ochroni przed wszystkim. Nigdy nie możemy być w stu procentach pewni swojego bezpieczeństwa. Sami to bezpieczeństwo kształtujemy m.in. przez nasze postawy. Postawa tego kierowcy była skrajnie lekkomyślna i wszystko skończy się skierowaniem do sądu wniosku o ukaranie.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...