Rozłam w Grupie Wyszehradzkiej. Państwa UE uzgodniły stanowisko ws. pracowników delegowanych

Dodano:
Przywódcy państw Grupy Wyszehradzkiej w Warszawie, 19 czerwca 2017 r. Źródło: Newspix.pl / KRZYSZTOF BURSKI
W poniedziałek przy sprzeciwie czterech krajów: Polski, Litwy, Węgier i Łotwy, państwa Unii Europejskie uzgodniły stanowisko w sprawie pracowników delegowanych. – Jestem zawiedziona, że Grupie Wyszehradzkiej nie udało się utrzymać spójności i że nie można było wypracować wspólnego stanowiska, które pokazałoby wspólnotę naszych działań – komentowała w rozmowie z RMF FM minister Elżbieta Rafalska.

Sprawa dotyczy nowelizacji dyrektywy o pracownikach delegowanych. Sporną kwestią były m.in. warunki zatrudniania pracowników wysyłanych przez polskie firmy na zagraniczne kontrakty, np. do Francji. W Luksemburgu w trakcie posiedzenia Rady Unii Europejskiej z udziałem ministrów krajów członkowskich UE usiłowano znaleźć kompromis w tej kwestii. O swoje walczyła m.in. Polska, która zabiegała o wyłączenie spod dyrektywy sektora transportu.

Ostatecznie jednak, mimo sprzeciwu czterech krajów: Polski, Węgier, Litwy oraz Łotwy, przyjęte zostało stanowisko estońskiej prezydencji. Jest ono zbieżne z tym, co proponowała Francja, a za czym Emmanuel Macron lobbował u partnerów Warszawy z Grupy Wyszehradzkiej. Czechy i Słowacja wyłamały się ze zobowiązań uzgodnionych w stanowisku V4 i poparły stanowisko prezentowane przez większość.

W rozmowie z RMF FM reprezentująca Polską szefowa MRPiPS Elżbieta Rafalska po blisko 12-godzinnych negocjacjach przyznała, że czuje się zawiedziona postawą przedstawicieli V4, którzy nie wykazali solidarności. – Biorę to pod uwagę, że problem delegowania pracowników w największym stopniu dotyczy nas i polskich firm transportowych, ale też wyraźnie mówiliśmy, że dzisiaj bój nie dotyczył tylko polskich przedsiębiorców, tylko tak naprawdę swobody świadczenia usług i konkurencyjności wszystkich transportowych, unijnych firm, które stracą na konkurencyjności – komentowała Rafalska w rozmowie z dziennikarzami.

Co ustalono?

Zgodnie z ustalonym stanowiskiem, państwa będą miały trzy lata na wdrożenie nowych przepisów, a firmy będą musiały się do nich dostosować w ciągu 4 lat od wprowadzenia w życie. To krótszy okres niż ten, który proponowała Polska. Nie zostało uwzględnione także nasze stanowisko, jeśli chodzi o okres delegowania. Polska walczyła o 24 miesiące, ostatecznie przyjęta została propozycja Francji i czas ten ustalono na 12 miesięcy. W "uzasadnionych" przypadkach będzie możliwość przedłużenia go o dodatkowe 6 miesięcy. Za pracowników delegowanych będą uznawani też kierowcy ciężarówek, co uderzy w polskie firmy transportowe.

Źródło: RMF FM
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...