W Australii i Nowej Zelandii ktoś masowo szpikuje owoce igłami

Dodano:
Truskawki, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Fotolia / franz12
Smakosze są przerażeni. Sieci handlowe wycofują z rynku owoce z powodu mnożących się doniesień o igłach, powbijanych w truskawki

Coś, co wyglądało jak głupi żart albo wyssany z palca fake news rozprzestrzenia się na antypodach jak zaraza. Najpierw była Australia, gdzie zaczęły mnożyć się doniesienia o tym, że ktoś wbija igły w truskawki. Odnotowano ponad setkę przypadków w jednej tylko prowincji Queensland, byli też poważnie ranni, z igłami powbijanymi w podniebienia i przełyki. Władze najpierw problem bagatelizowały, zalecając po prostu rozcinanie każdej truskawki przed zjedzeniem. Ponieważ jednak nie był to głupi żart, tylko masowa akcja, także i owoce zaczęto wycofywać z sieci handlowych w szczycie sezonu.

Mało tego, w zeszłym tygodniu rząd podniósł z 10 do 15 lat maksymalną karę więzienia za majstrowanie przy owocach. Mimo ustalenia wysokiej, sięgającej 100 tysięcy dolarów australijskich nagrody za wskazania sprawców ciągle nie wiadomo, kto wtyka igły w truskawki. Co więcej, zjawisko się rozprzestrzenia, bo naszpikowane igłami truskawki znaleziono także w nowozelandzkich marketach. Na razie chodzi o jedno opakowanie, wykryte w sklepie w Auckland, ale należąca do Woolwotha sieć Countdown już ogłosiła, że zwróci pieniądze za każde truskawki, nawet te, nie zawierające igieł.

Straty plantatorów truskawek z Australii, którzy zaopatrują oba kraje idą w dziesiątki milionów australijskich dolarów, bo taki skandal w szczycie sezonu nie zachęca do delektowania się owocami. Może to być efekt podstępnych działań konkurencji. Bo w terrorystów, nadziewających owoce igłami w imię świętej wojny jakoś nikt nie chce wierzyć.

Źródło: Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...