Seria zanieczyszczonych strzykawek będzie zabezpieczona

Dodano:
Prokuratura Apelacyjna w Lublinie wystąpiła o zabezpieczenie w całym kraju wszystkich strzykawek z zanieczyszczonej serii, którą ujawniono w szpitalu w Radomiu. Ministerstwo zdrowia wykluczyło związek tegorocznych zachorowań na sepsę z zanieczyszczonymi strzykawkami.

Do prokuratur w całym kraju mogą zgłaszać się pacjenci, którzy podejrzewają, że mogli zostać poszkodowani przez użycie zanieczyszczonej strzykawki. Jak poinformowała w piątek na konferencji prasowej rzeczniczka lubelskiej prokuratury apelacyjnej Ewa Piotrowska, wszystkie takie przypadki będą weryfikowane. Prokuratura będzie sprawdzać także to, czy ich użycie mogło być przyczyną wzrostu liczby przypadków sepsy.

Pytany o ewentualny związek zanieczyszczonych strzykawek z zachorowaniami na sepsę, która w pierwszej połowie tego roku dotknęła szczególnie Opolszczyznę, rzecznik resortu zdrowia Paweł Trzciński z "całą stanowczością" wykluczył taką możliwość.

"Pani prof. Waleria Hryniewicz, która jest specjalistą w tej dziedzinie i naszym ekspertem, uznała, że jest absolutnie niemożliwe, żeby tegoroczne przypadki zachorowań na sepsę mogły mieć związek z zanieczyszczonymi strzykawkami" - powiedział Trzciński.

Możliwość spowodowania zagrożenia dla zdrowia i życia wielu osób oraz wskazanie odpowiedzialnych tego, że wykrycia skażonych strzykawek w szpitalu w Radomiu nie zgłoszono do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych - to główne wątki śledztwa prowadzonego w tej sprawie przez lubelską prokuraturę, która przejęła to postępowanie od prokuratury radomskiej.

Narodowy Instytut Leków zbadał cztery strzykawki zabezpieczone w Radomiu. Z jego opinii wynika, że w strzykawkach znajdują się fragmenty owadów i czarny pył. Ich użycie mogło spowodować zagrożenie życia. Lubelska Prokuratura Okręgowa uspokaja jednak, że nie ma takich sygnałów. "Mamy tylko jedno zgłoszenie, z Chorzowa, będzie ono zweryfikowane" - powiedział z-ca szefa Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marek Woźniak.

Według ustaleń prokuratury, zanieczyszczona została seria strzykawek o numerze katalogowym 396 i numerze serii 0607186. Została ona wyprodukowana przez firmę Becton Dickinson w Hiszpanii w sierpniu ubiegłego roku w liczbie kilkuset tysięcy sztuk. Firma podała już, że wycofuje ją z obrotu.

Z zeznań przedstawicielki dystrybutora, łódzkiej firmy Skamex wynika, że strzykawki dostarczono kilkunastu podmiotom w całym kraju, szpitalom i dwu hurtowniom. Wkrótce prokuratura ma dysponować pełną listą odbiorców.

Dotychczas zabezpieczono 160 sztuk strzykawek z tej serii. Duża ich liczba została zużyta. Dystrybutor łódzki otrzymał 96 tys. strzykawek tej serii, do szpitala w Radomiu trafiło ok. 17 tys. sztuk. W wyniku reklamacji Skamex odebrał 15 tys. sztuk. "Producent uznał reklamację i z jego pisma do dyrekcji szpitala wynika, że źródło zakażenia strzykawek było związane z metodą przenoszenia gotowych strzykawek do maszyny pakującej" - powiedział Woźniak.

Jak poinformowała dyrektor Biura Polityki Zdrowotnej w Urzędzie m. st. Warszawy Elżbieta Wierzchowska, strzykawki z wycofywanych partii, które mogły być zanieczyszczone, znaleziono w dwóch warszawskich placówkach - szpitalu przy ul. Lindleya i w przychodni na Pradze Północ. Strzykawki nie były jednak używane, leżały w magazynach.

W środę "Dziennik" napisał, że do szpitali trafiły strzykawki jednorazowe, zabrudzone resztkami owadów i czarnym pyłem. W grudniu ub. roku jakość strzykawek zakwestionował szpital w Radomiu. Większość z nich zwrócono producentowi, a o sprawie poinformowano prokuraturę.

ab, pap

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...