Kaleta zarzuca Warszawie finansowanie „Zielonej granicy”. Ratusz odpowiada

Dodano:
Wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba (P) i wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta (L) podczas konferencji prasowej na placu Bankowym w Warszawie Źródło: PAP / Tomasz Gzell
– Jest to największy paszkwil na polskich mundurowych od naprawdę niepamiętnych czasów – ocenił wiceminister Kaleta. Zapytał także skąd na „ściance” logotyp miasta. Otrzymał odpowiedź.

W piątek do kin wchodzi najnowszy film Agnieszki Holland – „Zielona granica”. Jeszcze zanim miał oficjalną premierę spotkał się on z szeregiem negatywnych komentarzy polityków, głównie tych związanych z obozem władzy. Wypowiadał się o nim nawet Andrzej Duda, choć samego filmu jeszcze nie widział i za jego obejrzenie „płacić nie zamierza”.

Jego fragmenty mogli zobaczyć za to widzowie Telewizji Polskiej. Jak twierdzą twórcy filmy – nadawca zdobył je nielegalnie. Ponadto MSWiA zadeklarowało, że seanse poprzedzone będą specjalnym spotem. Ten ruch zwolennicy opozycji porównali do „emitowanej za komuny Polskiej Kroniki Filmowej”.

Wiceminister Kaleta zdziwiony logotypem miasta na premierze „Zielonej granicy”

W związku z premierą filmu wielu polityków zwołało konferencje prasowe. Zrobili to m.in. Mateusz Morawiecki, Mariusz Kamiński i Mariusz Błaszczak. Zrobił to także wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

– Jest to największy paszkwil na polskich mundurowych od naprawdę niepamiętnych czasów, najgorszych dla polskiej historii, natomiast zaskoczeniem było to, że logotyp, herb miasta stołecznego Warszawy pojawił się na ściance do tego filmu – powiedział mediom polityk.

– Okazuje się, że nieprzypadkowo, ponieważ jak informują strony instytucji podległych Rafałowi Trzaskowskiemu, miasto stołeczne Warszawa wraz z samorządem województwa mazowieckiego sfinansował tę skandaliczną produkcję kwotą 300 tysięcy zł – stwierdził.

Przy okazji Kaleta zadał pytanie prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu: Ile miasto stołeczne Warszawa zapłaciło za produkcję i promocję tego paszkwilu na polskich mundurowych oraz dlaczego z pieniędzy Warszawiaków finansowana jest produkcja, która oczernia polskich strażników granicznych, żołnierzy.

Warszawa faktycznie finansowała produkcję „Zielonej granicy”. I wielu innych filmów

Odpowiedzi od samego Trzaskowskiego polityk nie dostał. Udzieliła jej za to rzeczniczka ratusza Monika Bueth w oświadczeniu przesłanemu Polskiej Agencji Prasowej. I jak się okazuje Kaleta miał rację – Warszawa, jak i Samorząd Województwa Mazowieckiego oraz Mazowiecki Instytut Kultury przekazały na produkcję filmu 300 tys. zł przez Mazowiecki i Warszawski Fundusz Filmowy (MWFF).

Taką samą kwotę MWFF przekazał także na dwa inne filmy – „Prawdziwy ból” Jessiego Eisenberga oraz „Simonę” Adriana Panka. Nieco niższe dotacje otrzymało jeszcze 10 filmów wybranych przez kapitułę. Łącznie dofinansowanie otrzymało 13 filmów z 48 ubiegających się.

„Warunkiem otrzymania wkładu z Funduszu jest przystąpienie do negocjacji i podpisanie umowy koprodukcyjnej z Mazowieckim Instytutem Kultury” – wytłumaczyła Beuth tłumacząc wiceministrowi Kalecie skąd na ściance wziął się logotyp miasta.

Źródło: Wprost / Polska Agencja Prasowa
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...