Nikol Paszynian ostrzega: Wojna wybuchnie jeszcze w tym tygodniu
Armenia i Azerbejdżan formalnie od ponad 30 lat pozostają w stanie wojny. W ostatnich miesiącach Baku i Erywań wielokrotnie deklarowały gotowość do negocjacji porozumienia pokojowego i występowały z własnymi inicjatywami. Problemem jest jednak delimitacja (ustalenie) granicy. Komisja do tej pory odbyła siedem spotkań, z czego ostatnie miało miejsce 7 marca – poinformowała agencja TASS.
9 marca Azerbejdżan zażądał natychmiastowego zwrotu czterech wiosek, które były pod kontrolą Armenii od lat 90. Chodzi o Baganis Ayrim, Ashagi Eskipara, Geyrimli i Kyzylgadjili. Baku oczekuje również, że podczas ustalenia przebiegu granicy państwowej zostanie rozwiązana kwestia czterech eksklaw: Werin Woskepar, Sofulu, Barhudarly i Kyarki. Azerbejdżan odrzucił również twierdzenie Armenii, że kontroluje obecnie 31 armeńskich wsi.
Azerbejdżan zażądał natychmiastowego zwrotu wiosek. „Ludzie wiedzą, gdzie zaczyna się granica”
Premier Armenii Nikol Paszynian w poniedziałek 18 marca odwiedził wsie znajdujące się przy granicy z Azerbejdżanem (Kiranc, Woskepar i Tawusz) i spotkał się z tamtejszymi mieszkańcami. Szef armeńskiego rządu powiedział ludziom, że oni najlepiej wiedzą, gdzie zaczyna się, a gdzie kończy granica. – Możemy dalej zajmować ten teren i kazać Azerbejdżanowi dać nam spokój, ale wtedy spokoju na pewno nie będzie. Wojna wybuchnie jeszcze w tym tygodniu – powiedział Paszynian.
Premier Armenii okazał również makietę mapy kraju. Jeden z mieszkańców cytowany przez Echo Kaukazu narzekał, że jeśli granica została ustalona w ten sposób, wówczas musiałby przekraczać granicę z Azerbejdżanem, która jest pilnowana przez wojsko, aby dostać się na swoje pole.
Inny uczestników z zauważył, że część jego domu znalazłaby się po stronie Azerbejdżanu. Paszynian nie udzielał jednoznacznych odpowiedzi podkreślając, że negocjacje trwają i w razie czego jeszcze raz spotka się z mieszkańcami.
Premier Armenii ostrzega przed wybuchem wojny. Rzeczniczka MSZ Rosji zabrała głos
Głos w sprawie zabrała rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji. „Do czego doprowadzili nowi kuratorzy z Unii Europejskiej, NATO i Waszyngtonu. Uwaga: to oświadczenie nie jest w żaden sposób powiązane z Rosją. Jest to wyłączna kompetencja obecnych władz w Erywaniu i wynik ich konsultacji z ludźmi Zachodu” – skomentowała w mediach społecznościowych.