Nawrocki o luksusowych podróżach. Zapewnił, że „ciężko pracował dla Polski”
Karol Nawrocki opublikował w sieci filmik, w którym odniósł się do zarzutów dotyczących luksusowych podróży zagranicznych z czasów, kiedy był prezesem IPN oraz szefem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
Nawrocki odpowiada na zarzuty. Chodzi o zagraniczne podróże
Kandydat w wyborach prezydenckich popierany przez PiS wspomniał m.in. o wizycie w Nowej Zelandii, gdzie spotkał się z Polonią. Tłumaczył, że „polityczni i historyczni ignoranci nie zdają sobie sprawy z tego, jakie relacje łączyły Polskę i Nową Zelandię w czasie II wojny światowej”.
W dalszej części nagrania Karol Nawrocki pokazał katalog dotyczący organizacji pierwszego światowego forum muzeów pól bitewnych. Dodawał, że w trakcie podróży spotkał się m.in. z kobietą z Pearl Harbor, które określił mianem „amerykańskiego Westerplatte” i dodał, że „prosił ją by podzieliła się swoją historią i pomogła w budowie Muzeum Westerplatte”.
Następnie były szef IPN zapewnił, że „przez wiele lat walczył o polską politykę pamięci”. „Nowa Zelandia, Japonia, Hiroszima, Nagasaki – naprawdę nie rozumiecie, jakie to ma znaczenie dla Polski?” – dopytywał po raz kolejny wspominając o „politycznych i historycznych ignorantach”.
Nawrocki o „szalecie Trzaskowskiego”
„Czy wy myślicie, że wszystkie wyjazdy zagraniczne to są wycieczki? Nie, ja ciężko pracowałem dla Polski. 156 miejsc odwiedziła moja wystawa, której jestem współautorem, z okazji wybuchu II wojny światowej. Poczytajcie prawdziwe fakty historyczne, a potem wypowiadajcie się o tym, co się dzieje w Instytucie Pamięci Narodowej” – słyszymy w dalszej części filmiku.
Na zakończenie nagrania Karol Nawrocki stwierdził, że „walka o prawdę o polskiej historii kosztowała tyle, co szalet Rafała Trzaskowskiego” (chodzi o automatyczną toaletę w Parku Skaryszewskim – red.). „Wstydu nie macie Polską rządzić” – rzucił na koniec były prezes IPN.
Karol Nawrocki zwiedził pół świata za publiczne pieniądze
Zagraniczne wizyty Karola Nawrockiego wzięła pod lupę „Gazeta Wyborcza”. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w czasach, gdy był szefem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku odbył ponad 20 delegacji za ponad 463 tys. złotych. Odwiedził m.in. Australię, Nową Zelandię, Egipt i Hawaje, a także wiele miast w Europie i Stanach Zjednoczonych.
Jeszcze intensywniej Karol Nawrocki podróżował jako szef IPN. Kandydat popierany przez PiS w wyborach prezydenckich odwiedził niemal wszystkie kontynenty, co kosztowało podatników ponad 326 tys. złotych.
Zdaniem części historyków, którzy chcą zachować anonimowość, efekty zagranicznych podróży Karola Nawrockiego są niewspółmierne do ich kosztów.