Wędkarz zdradza swój sekret. „Nawet kilkanaście ryb na jednym wypadzie”

Dodano:
Kleń, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Ajstudio Photography
Pan Dariusz łowi jazie i klenie w marcu. Jak przyznał „wybierając się na te drapieżniki, ma zupełnie inne nastawienie”. Wędkarz zdradza też swojej patenty.

Dariusz Zgnilec na łamach Wiadomości Wędkarskich wskazuje na zalety łowienia w marcu. Jak podkreśla „zazwyczaj ugania się za pstrągami nad górnymi odcinkami małych, roztoczańskich rzeczek, ale kiedy musi się zrestartować, wtedy stawia na jazie i klenie”. „Wybierając się na te drapieżniki mam zupełnie inne nastawienie, niż przy łowieniu pstrągów. Podchodzę do tego całkiem na luzie, nie traktuję wyprawy jak polowania na ten jeden, największy okaz” – podkreśla.

Pan Dariusz co do przynęt bierze woblery, a potem gumy. W drugim wypadku używa zazwyczaj imitacji larw i pijawek. „Łowiąc jazie i klenie woblerami, zwykle idę w dół rzeki. Woblera pływającego puszczam z nurtem kilkanaście metrów i bardzo powoli ściągam w swoją stronę, co pewien czas zatrzymując go przy ciekawszych, moich zdaniem, miejscach, czyli przy wszelkich zwałkach, roślinach, podmytych burtach” – brzmi fragment tekstu.

Łowi jazie i klenie w marcu. Zdradza swój sposób

Jeśli ta taktyka nie działa, wówczas pan Dariusz stawia na gumy. „Łowiąc gumami, zazwyczaj idę w górę rzeki, przynętę posyłam również w górę, sprowadzając ją z nurtem w swoją stronę. W łowieniu gumami bardzo ważny jest właściwy dobór obciążenia przynęty. Należy je dobrać tak, żeby przynęta przemieszczała się nad samym dnem, muskając o nie co chwilę. Spływ przynęty reguluję wędką, unosząc lub opuszczając ją w miarę potrzeby, nie zapominając przy tym o obserwacji żyłki” – zaznacza.

„Wiosenne łowienie kleni i jazi daje sporo frajdy, ponieważ są to bardzo waleczne ryby, a poza tym, jeżeli wiemy, że w naszym łowisku występują te gatunki, to raczej mamy szansę na złowienie nawet kilkunastu ryb na jednym wypadzie, więc nie ma nudy. W moim przypadku, jako że głównie łowię w dolnych odcinkach rzek, w których występują pstrągi, czasami zdarza mi się też bonus w postaci ładnego potoku..." – podsumowuje pan Dariusz.

Źródło: Wiadomości Wędkarskie
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...