Rzadki owad powrócił do Polski. Naukowcy nie kryją zaskoczenia

Dodano:
Zadrzechnia fioletowa Źródło: Shutterstock / Geza Farkas
Jeszcze niedawno sądzono, że na zawsze zniknęła z naszego krajobrazu. Jej powrót może być sygnałem, że zmiany w przyrodzie zachodzą tuż pod naszym nosem – i nie zawsze muszą być złe.

Gdy przyrodnik Przemysław Stachyra przemierzał śródleśną osadę we Floriance, nie spodziewał się, że stanie się świadkiem wydarzenia, które odbije się echem w środowiskach naukowych. To, co zobaczył, było równie zaskakujące, co piękne.

Powrót, na który nikt nie czekał – ale wszyscy się cieszą

Pod koniec maja 2025 roku w Roztoczańskim Parku Narodowym dostrzeżono owada, którego obecności nikt się tam nie spodziewał. Zadrzechnia, zwana też czarną pszczołą, do tej pory uznawana była w Polsce za wymarłą. Przez dziesięciolecia widywana sporadycznie, aż w końcu jej brak uznawano za nieodwracalny efekt przekształceń środowiska. Tym bardziej zaskakuje fakt, że pojawiła się w miejscu tak symbolicznym jak Florianka – enklawie przyrody ukrytej głęboko w lesie.

– Od razu wiedziałem, że to czarna pszczoła, bo jest bardzo charakterystyczna: duża jak trzmiel, czarna, z głębokim niebieskofioletowym połyskiem – po prostu piękny owad – mówi Przemysław Stachyra z Roztoczańskiego Parku Narodowego. – Nie przesądzamy, który konkretnie to był gatunek – oba są równie rzadkie i cenne przyrodniczo.

Zadrzechnia to owad o wyjątkowym wyglądzie – masywna, lśniąca, czarna jak węgiel, lecz z połyskiem przypominającym barwę skrzydeł kruka. Z bliska można dostrzec jej niebieskofioletowe refleksy, które nadają jej niemal baśniowego charakteru. Przyrodnicy rozważają, że mógł to być jeden z dwóch gatunków: zadrzechnia fioletowa (Xylocopa violacea) lub czarnoroga (Xylocopa valga) – obie niezwykle rzadkie w tej części Europy.

Owad, który wraca zza granicy

Zadrzechnia była już wcześniej zauważana w Polsce, choć zawsze były to przypadki jednostkowe i rozproszone. W ostatnich latach zaobserwowano ją w Białowieży, Ojcowskim Parku Narodowym, w Bieszczadach, a także na Polesiu. W 2024 roku pojawiła się niespodziewanie na kampusie Uniwersytetu Wrocławskiego.

Mimo tych obserwacji brakowało dowodów na to, że owad ten może ponownie zadomowić się w naszym kraju na stałe. Obecność w Roztoczańskim Parku Narodowym to jednak coś więcej – to obszar objęty ścisłą ochroną, z ograniczonym dostępem dla człowieka i z wyjątkowo dobrym stanem zachowania przyrody. To rokuje wyjątkowo dobrze.

Klimat i martwe drzewa – nieoczywiści sojusznicy przyrody

Co stoi za tym niespodziewanym powrotem? Naukowcy wskazują kilka możliwych przyczyn. Pierwszą z nich jest zmiana klimatu. Polska staje się coraz cieplejsza, a dłuższe, łagodniejsze lata i krótsze zimy mogą sprzyjać owadom typowym dla cieplejszych regionów Europy. Zadrzechnia to właśnie taki przypadek – do tej pory bardziej powszechna na południu kontynentu, teraz może znaleźć odpowiednie warunki także w środkowej Europie.

Drugim istotnym czynnikiem jest lepszy stan zachowania martwych drzew. Dla wielu gatunków są one nie tylko kryjówką, ale i miejscem rozrodu. Tak też jest w przypadku zadrzechni, która gniazduje w próchniejących, słonecznych pniach i konarach. Zmiany w gospodarce leśnej, a zwłaszcza większa dbałość o pozostawianie martwego drewna w lasach, mogą więc realnie wpływać na powrót wielu cennych gatunków.

– Dlatego warto, aby w lasach było coraz więcej obumierających drzew, bo jest to miejsce rozrodu nie tylko pszczoły, ale też wielu innych gatunków. Ważne w tym kontekście są też kwietne łąki – podkreśla Przemysław Stachyra.

Strażniczka równowagi – dlaczego czarna pszczoła jest tak cenna?

Zadrzechnia to nie tylko entomologiczna ciekawostka. Jest to zapylacz o ogromnym znaczeniu dla ekosystemów. Jej siła, masa i zasięg lotu pozwalają jej zapylać gatunki roślin, które dla drobniejszych owadów pozostają niedostępne. Zniknięcie takich owadów często pociąga za sobą szereg konsekwencji dla całych łańcuchów pokarmowych.

Z tego powodu czarne pszczoły objęte są ścisłą ochroną gatunkową, a ich obecność w Polsce odnotowuje się w „Polskiej czerwonej księdze zwierząt”. Powrót takiego gatunku to nie tylko powód do radości – to również zobowiązanie:

  • do monitoringu,
  • do ochrony siedlisk,
  • do przemyślanej polityki ochrony przyrody, która nie będzie bazować tylko na tzw. atrakcyjnych gatunkach, ale także tych mniej znanych, choć nie mniej ważnych.

Migranci z południa – naturalne czy wspomagane?

Nie można wykluczyć, że obecność czarnych pszczół w Polsce to efekt naturalnych migracji. W ostatnich dekadach, wraz z ociepleniem klimatu, coraz więcej gatunków z południowej Europy podejmuje wędrówki na północ. Zdarza się również, że niektóre z nich przenoszone są przypadkowo przez człowieka – w drewnianych skrzyniach, paletach, a nawet pniach sprzedawanych do ogrodów. W przypadku zadrzechni wszystko wskazuje jednak na naturalne przesunięcie zasięgu występowania.

Tym bardziej istotne jest dokumentowanie tych obserwacji i prowadzenie dalszych badań. Roztocze może stać się nowym punktem na mapie siedlisk tego niezwykłego owada, ale wymaga to dalszych potwierdzeń – m.in. lokalizacji gniazd, obserwacji zachowań lęgowych i analizy warunków środowiskowych.

Źródło: PAP
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...