Beata Klimek zaginęła bez śladu. Ekspert analizuje wywiad z jej mężem
Konrad Gładyszek, autor kanału „Między Słowami” na Youtube przeanalizował mowę ciała, ubiór i poboczne elementy, jakie mogliśmy zauważyć podczas oglądania wywiadu z Janem Klimkiem i jego partnerką. Oboje wypowiedzieli się na temat aktualnej sytuacji w sprawie zaginięcia Beaty Klimek w programie Uwaga! TVN.
Zaginiona od blisko dziesięciu miesięcy
Przypomnijmy, że Beata Klimek zaginęła 7 października. Tego dnia kobieta odprowadziła trójkę swoich dzieci na przystanek autobusowy, po czym miała wrócić do domu i następnie udać się do pracy. Nigdy jednak tam nie dotarła, a wszelki ślad po niej zaginął. Choć w sprawie pojawiło się wiele różnych teorii, śledczym wciąż nie udało się ustalić, co dokładnie stało się z 47-latką z zachodniopomorskiego Poradza.
Niektórzy łączą jej zaginięcie z osobą jej męża. Małżeństwo było w trakcie trudnego rozwodu, a Jan Klimek związał się już z nową partnerką – Agnieszką B., która w przeszłości miała poważne problemy z prawem. Mężczyzna podkreśla, że nie ma nic wspólnego z zaginięciem żony i nie przedstawiono mu żadnych zarzutów.
Jan Klimek. Ekspert przeanalizował mowę ciała męża Beaty
Konrad Gładyszek zwraca uwagę na lokalizację wywiadu – rozmowa nagrywana jest we wspólnym domu Beaty i Jana. Na koszulce Jana widać napis „authentic”, co według niektórych internautów ma być przekazem podprogowym, mówiącym o autentyczności tego, o czym mówi mąż Beaty. – Moim zdaniem po prostu taka koszulka, nic więcej – stwierdził Gładyszek.
Klimek zapytany przez dziennikarkę o to, czy „zakopał ją w ogródku”, odpowiada, że „nigdy w życiu”. – Ten fragment odtworzyłem kilkadziesiąt razy, i w zwolnionym tempie, i bez głosu. Być może coś jest, czego na pierwszy rzut oka nie można dostrzec – mówi i dodaje, że „nie widzi w tym zachowaniu wskazówek fałszu”. – Ale nie zawsze się pojawiają. Wolę się wstrzymać, niż rzucić słowa na wiatr – podkreśla.
– Przyjmijmy hipotetycznie, że Jan ma wiedzę, co stało się z Beatą w październiku. Może konstruować zdania w taki sposób, żeby rzucać światło na prawdę. Na przykład: „ja jej nie zakopałem w ogródku”, jednocześnie zostawiając w cieniu, że ktoś inny to zrobił – zwraca uwagę youtuber. Dodaje, że jeśli przyjmiemy, że Jan jest niewinny, takie spostrzeżenia byłyby po prostu mylne.
„Doznania mam ambiwalentne”
– Bo ja nie wierzę w to. Nie wierzę w to, że jej się coś stało – mówi ze łzami w oczach mąż Beaty. Konrad Gładyszek w odpowiedzi na te słowa stwierdza, że ciężko oceniać to zachowanie, a „doznania ma ambiwalentne”. Z jednej strony wiele niejasnych okoliczności, a z drugiej płaczący mężczyzna. – Jego chusteczka to dobry element wizerunkowy, który ma podkreślić, że jest w trudnych emocjach. Czy płacze faktycznie z bezradności, a może z wyrzutów sumienia? Zawieszony wzrok, przeczenie głową, przymykanie bądź zamknięcie oczu... to wygląda przekonująco – stwierdza ekspert. Jego zdaniem ten fragment, choć teatralny, wzbudza emocje. – Ale z czego wynika ten płacz, nad czym płacze? – mówi dodając, że być może myśli o Beacie, sobie, niewykluczone też, że to jego linia obrony. Zwraca też uwagę, że przy poprzednich wywiadach nie było łez i wzruszenia.
Gładyszek kontrastuje też słowa Klimka o klapsach, jakie zdarzało mu się wymierzyć dzieciom – ze słowami z poprzedniego wywiadu, w którym mąż Beaty mówi o swoim wysokim poziomie empatii i o tym, że „nikogo nie mógłby skrzywdzić”.
Z kolei odpowiadając na pytanie dziennikarki, czy wie, co się stało z Beatą i gdzie może być, uśmiecha się lekko mówi. Na to zwrócił uwagę specjalista od mowy ciała. – To element zakłopotania czy pewności siebie? Czy to niedowierzanie przez śmiech, czy rozkosz oszusta? – pyta retorycznie.
Ocieplenie wizerunku?
Co wynika z wywiadu? Jak wskazuje Konrad Gładyszek, rozmowa w programie Uwagi! TVN ociepla wizerunek Jana Klimka i jego partnerki. – Teraz jest schludnie dookoła, robimy coś w warsztacie, popłaczemy. Oficjalnie nie dowiedzieliśmy się niczego, co mogłoby ruszyć tę sprawę w jedną lub drugą stronę. Niemniej, sprawa odżyła i pokazała, jak wiele jest jeszcze niewypowiedzianych rzeczy – mówi. Wspomina też o płaczu w – wydawać by się mogło – nieadekwatnych momentach.
– Ja wiem, że nic jej nie zrobiłem – mówi pod koniec Jan Klimek. Konrad Gładyszek zwraca uwagę na to, że to jedna z nielicznych wersji, którą mąż Beaty „podtrzymuje solidnie, że wie, że on nic jej nie zrobił”. – Czy jest to kłamstwo powtarzane tysiąc razy? Czy jest to prawda, która być może ma zastrzeżenie, że on jej nic nie zrobił, a może faktycznie jest niewinny? Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń – zakończył ekspert.