Kaczyński wziął Sikorskiego na celownik. Powód jest jeden
Przegrana Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich sprawiła, że koalicja rządząca znalazła się w trudnym położeniu. W ramach kroku do przodu Donald Tusk zdecydował się na rekonstrukcję rządu.
W ramach zmian Radosław Sikorski otrzymał stanowisko wicepremiera. W ten sposób premier chciał zwiększyć pozycję negocjacyjną szefa MSZ w kontaktach z Karolem Nawrockim. Była to również odpowiedź szefa rządu na coraz częściej pojawiające się głosy, że to Radosław Sikorski powinien stanąć na czele obozu demokratycznego, jeśli ten chce myśleć o przedłużeniu władzy na kolejne lata.
Kaczyński atakuje żonę Sikorskiego
Na rosnące wpływy Radosława Sikorskiego już zareagowało PiS. W trakcie jednego z wieców wyborczych Jarosław Kaczyński rzucił kontrowersyjne uwagi na temat pochodzenia żony Radosława Sikorskiego, Anne Applebaum.
– Polska też, na szczęście, idzie na prawo. To widać we wszystkich badaniach. Wobec tego oni być może też będą próbowali udawać, podkreślam to słowo: udawać, że idą na prawo. A to udawanie będzie się nazywało Radosław Sikorski – mówił prezes PiS. – Można się śmiać, ale on przecież w tej chwili działa w ten sposób, że jego małżonka, wiecie, kim jest, pisze książkę „Matka Polka” – dodawał.
Na odpowiedź ze strony szefa MSZ nie trzeba było długo czekać. Po tym jak Zbigniew Hołdys nazwał byłego wicepremiera antysemitą, Radosław MSZ stwierdził, że broniłby w tej kwestii prezesa PiS. „Jest raczej cyniczną mendą, która dla zdobycia władzy gotowa jest użyć tak śmierci brata co antysemityzmu” – napisał na Twitterze szef polskiej dyplomacji.
Kaczyński bierze Sikorskiego na celownik. Odpuści Tuskowi?
Zarówno w środowisku KO, jak i w PiS panuje przekonanie, że Radosław Sikorski zostanie kolejnym celem ataków ze strony Jarosława Kaczyńskiego.
– Prezes doskonale wie, że Radek teraz jest na fali wznoszącej i że może zastąpić Tuska. Pewnie, mówimy o bliżej nieokreślonej przyszłości, ale że jest to scenariusz możliwy. Dlatego będzie atakował Radka ze wszystkich stron. Oczywiście przede wszystkim od strony rodziny – komentowała na łamach „Newsweeka” osoba z otoczenia ministra spraw zagranicznych.