Tak potraktowano pacjentów na SOR w Elblągu. Wstrząsające relacje
„Wielka zdrada i bezczelność lekarza w Szpitalu Wojewódzkim w Elblągu, który dwukrotnie nie przyjął mojego taty, przyczyniły się do tragicznego końca” – od tego wpisu zaczęło się zamieszanie wokół SOR w Elblągu. Rodzina zmarłego pana Ryszarda oskarżała tamtych medyków o zaniedbania.
Elbląg. Rodzina zmarłego ostrzega przed SOR-em
– Chcemy przestrzec innych ludzi przed tym, co się dzieje na SOR-ze. A są tam bardzo duże niedociągnięcia – mówiła córka mężczyzny. Pan Ryszard miał problemy z woreczkiem żółciowym, a na SOR zawieziony został, kiedy w nocy obudził go bardzo silny ból brzucha. Lekarze postanowili go jednak odesłać.
– Tata, nawet wizualnie, nie wyglądał na tyle dobrze, by było można go odesłać do domu. Cierpiał i wymiotował – przekonywała druga z córek mężczyzny. Po powrocie zresztą znów gorzej się poczuł i klęknął przy łóżku. Został zawieziony na SOR do Pasłęka, skąd odesłano go z powrotem do Elbląga.
Mężczyzna został wypisany po 9 minutach, a od lekarza miał usłyszeć, by „nie robił sobie z karetki taksówki” i mniej jadł i zrzucił wagę. Kiedy pan Ryszard po powrocie do domu znów gorzej się poczuł, po raz trzeci zawieziono go do Elbląga. Tym razem został przyjęty, a na badaniach stwierdzono ostre zapalenie pęcherzyka żółciowego i postępującą sepsę.
– Zadzwoniła pani doktor, że o 5:30 mój mąż odszedł. Tak zakończyło się jego życie. Wszystko nam zabrali – rozpaczała małżonka pana Ryszarda. – Gdyby mąż został od razu przyjęty, to byłoby wszystko dobrze – mówiła.
Jak dowiedzieli się dziennikarze „Uwagi!”, tego samego dnia w szpitalu w Elblągu zmarła pani Ewa. Jej rodzina twierdzi, że tamtejszym medykom zabrakło empatii. Kobieta miała problemy z sercem i nerkami. Czekała na dializę, ale poczuła się słabo, więc nie wykonano zabiegu, tylko karetką przetransportowano ją do szpitala.
Kobietę po trzech godzinach wypisano. – Gdyby podjęto skuteczne działania być może do tej sytuacji by nie doszło – twierdził mąż zmarłej, który zgłosił sprawę do prokuratury. – Byłem obecny przy przesłuchaniu czterech lekarzy i będą kolejne przesłuchania. Ale nie widzę u nich poczucia, że coś nie dopełniono, nie poczuwają się do winy – przyznał.
Dyrektor szpitala w Elblągu komentuje
Dziennikarze zapytali o te przypadki doświadczonego lekarza. Przyznał, że zawiodło wiele czynników. Wymienił brak kontaktu z rodzinami, pacjentem, szybkość postępowania i przede wszystkim rutynę. Przypominał, że dynamika zmian u pacjenta może być znaczna nawet w ciągu 24 godzin.
Dyrektor do spraw lecznictwa elbląskiego szpitala w rozmowie z „Uwagą!” zapewniał, ze prowadzone jest wewnętrzne postępowanie w obu przypadkach. – Nie można powiedzieć, że na SOR-ze pojawiła się rutyna – mówił Grzegorz Sosnowski, p.o. dyrektora ds. lecznictwa Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu.
– Na pewno jeszcze bardziej przyjrzymy się pracy SOR-u. Będą rozmowy z pracownikami i uczulenie na empatyczne i fachowe podejście do pacjentów, którzy będą zgłaszali się na SOR – zapewniał.