Nauczyciele chcą zmian. Stawiają rodzicom granice
Choć obecnie rodzice mogą kontaktować się z nauczycielami poprzez m.in. dziennik elektroniczny czy tradycyjne spotkania w szkole, to niektórzy preferują kontakt telefoniczny. Kwestia ta mocno jednak dzieli pracowników szkół, którzy mają różne doświadczenia z takimi rozwiązaniami.
Prywatny numer do nauczyciela? „Szanujmy swój czas”
„Nigdy nie podaję rodzicom swojego prywatnego numeru telefonu – szanujmy siebie i swój cenny, prywatny czas. Na wiadomości rodziców odpowiadam tylko i wyłącznie w czasie pracy” – pisała pod facebookowym postem jedna z nauczycielek.
Podkreślała, że musi wprowadzić pewne zdrowe zasady, i balans, by „nie zwariować”. „Jestem nauczycielem i wychowawcą w szkole, a nie we własnym domu, gdzie mam prawo do życia własnym życiem i życiem moich własnych dzieci” – dodawała.
W rozmowie z portalem eDziecko nauczycielka z podstawówki w Toruniu przyznała, że dała się namówić na podanie telefonu. – Jak zaczęłam pracę w szkole, to faktycznie podałam rodzicom swój numer telefonu. To było też sugerowane przez dyrektorkę naszej szkoły, jako ta jedna z dobrych praktyk. Oczywiście nie tyczyło się to wszystkich rodziców, ale tylko tych z „mojej klasy” – opowiadała.
– Z perspektywy czasu uważam, że to był błąd, bo chociaż nie miałam nigdy telefonów z awanturami czy jakimiś dziwnymi sytuacjami, to zdarzały się takie w późnych godzinach wieczornych, a nawet i nocnych. Odbierałam, bo myślałam, że to coś pilnego, że coś mogło się stać. A to były tematy, które spokojnie mogły poczekać do kolejnego dnia – podkreślała. W końcu zmieniła numer telefonu, a obecnie rodzice kontaktują się z nią albo w szkole albo poprzez elektroniczny dziennik.
Nauczycielki nie podają prywatnego numeru. „Nie chcę”
Podobnych głosów w dyskusji pojawiło się więcej. „Jakie ja mam szczęście, nie podaję prywatnego numeru telefonu. Dziennik elektroniczny sprawdzam tylko i wyłącznie w godzinach pracy, a że pracuje w internacie, są więc godziny i popołudniowe, i nocne, i w innych nie odpowiadam” – pisała jedna z czytelniczek portalu.
„Ani przez Messengera, ani przez prywatny telefon nie chcę się kontaktować z rodzicami. To moje prywatne źródła komunikacji z innymi i chcę decydować o tym, z kim w ten sposób będę się kontaktować. W dzienniku elektronicznym jestem często, można do mnie pisać, jeśli danego dnia nie odpowiadam, to na pewno zrobię to kolejnego dnia w pracy” – dodawała inna.
Sami rodzice w większości przypadków też rozumieją, że nauczyciele potrzebują przerwy od pracy i spokoju w życiu prywatnym. „U moich dzieci w szkołach jest to bardzo prosto rozwiązane – nauczyciele nie podają prywatnych numerów, kontakt wyłącznie przez Librus, a na odpowiedź mają trzy dni. Jakoś dajemy radę” – pisała jedna z mam na Facebooku. Dodawała, że podczas wycieczek kontakt telefoniczny ma rodzic z trójki klasowej.
Warto podkreślić, że z punktu widzenia prawa nauczyciel czy wychowawca klasy nie ma obowiązku podawać swojego prywatnego numeru telefonu. Może to zrobić dla celów służbowych, ale jest to zależne tylko od jego dobrej woli.