Pożar na dachu szpitala w Elblągu. Duża akcja służb

Dodano:
Akcja gaśnicza w Elblągu Źródło: Facebook / Michał Missan Prezydent Elbląga
W środę 26 listopada rano prezydent Elbląga poinformował po pożarze, do którego doszło w miejskim szpitalu. Zapewniał, że żadnemu z pacjentów nic się nie stało.

W nocy z wtorku na środę 26 listopada w Elblągu w województwie warmińsko-mazurskim doszło do potencjalnie niebezpiecznej sytuacji. Na dachu szpitala miejskiego zauważono ogień. Do akcji błyskawicznie ruszyli strażacy oraz przedstawiciele innych służb.

Elbląg. Pożar dachu szpitala miejskiego

O groźnym zdarzeniu we wczesnych godzinach porannych poinformował w mediach społecznościowych prezydent miasta Michał Missan. „Pożar został ugaszony. Pacjenci nie są zagrożeni. Dziękuję służbom za sprawne i skuteczne działania” – napisał krótko, dołączając zdjęcia z akcji gaśniczej.

Jak widzimy na fotografiach, sprawa została potraktowana bardzo poważnie. Na miejscu widziano nie tylko straż pożarną, ale też policję i straż miejską. Pokazano też wozy strażackie i inny specjalistyczny sprzęt, wykorzystywany przy tego typu zdarzeniach.

Pożar w Elblągu. Relacja prezydenta miasta

Do godziny 7 rano prezydent Missan, który osobiście pojawił się na miejscu, opublikował trzy wpisy na Facebooku. „Trwa pożar w Szpitalu Miejskim przy ul. Komeńskiego. Pali się dach budynku administracyjnego, który obecnie jest remontowany. W akcji gaśniczej bierze udział 7 zastępów straży pożarnej” – informował na samym początku.

„Sytuacja jest opanowana. Jeszcze raz dziękuję służbom, pracownikom szpitala, departamentów urzędu za skuteczne działania. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało i pacjenci są bezpieczni. Planowane przyjęcia pacjentów są na ten moment wstrzymane. Poradnie działają bez zakłóceń” – podkreślał w podsumowaniu działań.

Seria pożarów w Polsce. Trop prowadzi do Rosji

Choć nie wiadomo jeszcze nic o przyczynach zdarzenia w Elblągu, z dużym prawdopodobieństwem pod uwagę brany będzie m.in. „scenariusz rosyjski”. W ostatnich miesiącach w naszym kraju dochodziło do wielu podejrzanych pożarów, na które uwagę już dawno zwróciły służby wywiadowcze.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w lipcu tego roku szczegółowo omawiała dwa przypadki, za którymi stał 27-letni Kolumbijczyk, działający na zlecenie rosyjskiego wywiadu. 27-latek otrzymywał od mocodawcy szczegółowe instrukcje dotyczące celu ataku oraz sposobu jego przeprowadzenia, w tym wykonania butelki zapalającej (tzw. koktajlu Mołotowa), a także użycia określonego środka transportu.

Ujawniony przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego sposób działania wpisywał się w analogiczne zdarzenia identyfikowane w wielu krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Potwierdzono, że rosyjskie służby za pomocą komunikatora Telegram systemowo i na dużą skalę werbowały osoby pochodzenia latynoamerykańskiego z doświadczeniem wojskowym do prowadzenia rozpoznania wskazanych im lokalizacji, a następnie podpalania wytypowanych obiektów oraz dokumentowania zniszczeń.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...