Nowacka popiera zakaz, wicepremier bardziej na „nie”. Wskazał kierunek dla MEN
W kontekście dyskusji o zakazie mediów społecznościowych poniżej 15. roku życia minister cyfryzacji przyznał, że „bardziej jest na nie niż na tak”. Krzysztof Gawkowski zaznaczył jednak w Radiu Zet, że nie da się przejść do tego tematu, mówiąc prostymi sloganami, albo populistycznie. Wicepremier zwrócił uwagę, że w większości regulaminów istnieje wymóg zezwalający na korzystanie z usług po ukończeniu 13. roku życia.
– Najczęściej opiekunowie lub rodzice zaczynają przygodę dzieci z mediami społecznościowymi w wieku 9, 10 lat – zaznaczył Gawkowski. Według ministra cyfryzacji „w Polsce mamy problem z kompetencjami cyfrowymi rodziców, opiekunów i dzieciaków”. – Uważam, że bardziej na sprawach edukacji zdrowotnej powinny skupić się na przykład MEN, to powinien być bardziej kierunek – mówił Gawkowski.
Od kiedy media społecznościowe? Gawkowski odwiedził wiele szkół, wskazał gdzie leży problem
Wicepremier wyjaśniał, że „powinniśmy przygotować rodziców, którzy w wieku 9, 10 lat zakładają dzieciom social media, które są legalne od 13, a nie mówić wprost populistycznie: podnieśmy ten wiek z 13 na 15”. – Przejechałem przez ostatnie dwa lata wiele polskich szkół, rozmawiałem z rodzicami, są raporty, nastolatki które pokazują, że problem jest tam, gdzie jest 9, 10, 11 lat – powiedział Gawkowski.
Minister cyfryzacji przyznał, że chciałby zobaczyć, jak Barbara Nowacka i Roman Giertych chcą zrzucić odpowiedzialność za egzekwowanie przepisu na platformy cyfrowe. – Ja bym chciał zobaczyć jak, bo to jest opowieść o tym: „zróbmy coś, ale nie wiemy jak” – mówił Gawkowski. Wicepremier domaga się konkretów. Tłumaczył, że w Polsce nie ma odpowiedniego prawa i istnienia kar, które zmuszałaby do egzekwowania przepisów. Podkreślił, że dzisiaj platformy tego nie robią.
Wicepremier sceptyczny ws. pomysłu popieranego MEN. „Populizm do kwadratu”
Gawkowski ocenił, że podejście, że wszystko ureguluje się samo, jest „populizmem do kwadratu”. Minister cyfryzacji zapewnił, że „nie mówi nie dla projektu, tylko wskazuje znak zapytania i wątpliwości”. Jego zdaniem to wszystko „ładnie brzmi”. – Jako minister cyfryzacji muszę powiedzieć: hola hola, trochę rozsądku w tym wszystkim – podsumował wicepremier.