Wstrząsające relacje ujawniły piekło zwierząt. Szykuje się wielki protest!

Dodano:
Pies w schronisku Źródło: Shutterstock / andysavchenko
Od lat pojawiają się alarmujące doniesienia o dramatycznych warunkach w schronisku Happy Dog w Sobolewie. Aktywiści zapowiadają protest i domagają się pilnych działań.

W miejscowości Sobolew na Mazowszu od wielu lat funkcjonuje schronisko dla bezdomnych zwierząt o nazwie Happy Dog. Zdaniem wolontariuszy i obrońców praw zwierząt nazwa ta brzmi jak gorzki żart. Relacje świadków oraz publikowane zdjęcia pokazują bowiem obraz skrajnego zaniedbania i cierpienia czworonogów.

Schronisko Happy Dog w Sobolewie. Wstrząsające relacje

Do sieci wielokrotnie trafiały fotografie udostępniane m.in. przez Pogotowie dla Zwierząt. Widać na nich psy odebrane ze schroniska – skrajnie wychudzone, osłabione i w fatalnym stanie zdrowia.

Już w 2017 roku „Gazeta Wyborcza” opisywała dramat zwierząt przebywających w placówce w Sobolewie. Dyrektor schroniska, Marian D., ograniczył wówczas możliwość wyprowadzania psów na spacery przez osoby z zewnątrz i praktycznie zlikwidował wolontariat.

Rok później poruszającą relacją podzieliła się Karolina Pawelczyk-Dróżdż, jedna z wolontariuszek, która mimo utrudnień próbowała pomagać zwierzętom.

– Widziałam tam suczkę, która zjadała swoje szczeniaki. Znajdowałam martwe, pogryzione młode. Zabierałam wychudzone psy, o których dyrektor twierdził, że mają nowotwory i dlatego nie są leczone. Po badaniach okazywało się, że nie miały raka – cierpiały na anemię, zarobaczenie i skrajne niedożywienie. One były po prostu głodzone – relacjonowała.

Litewka alarmuje: Tak traktuje się psy w Sobolewie

O dramacie zwierząt w Sobolewie ponownie zrobiło się głośno w 2024 roku za sprawą posła Łukasza Litewki. Opisał on historię starszego, niewidomego psa o imieniu Miko, któremu chciał znaleźć dom i opłacić leczenie z własnych środków.

– Był już podstarzały, niewidomy, chciałem znaleźć mu kochający dom na starość i opłacić z diety poselskiej koszty leczenia. Po pierwszym telefonie do dyrektora przytułku poczułem, że ten pies jest jak więzień, którego muszę odbić – opowiadał polityk.

Ostatecznie właściciele schroniska do tego stopnia utrudniali pomoc zwierzęciu, że Miko zmarł w schronisku.

Przypadek Sobolewa bulwersuje tym bardziej, że mimo wieloletnich sygnałów o nieprawidłowościach schronisko nadal współpracuje z około 30 gminami. Samorządy płacą placówce co roku dziesiątki tysięcy złotych za odławianie bezdomnych psów. Poza wolontariuszami i obrońcami praw zwierząt nikt nie próbuje zakończyć tej sytuacji. Jednocześnie żadna z instytucji kontrolnych nie stwierdziła oficjalnie zaniedbań wobec zwierząt.

Dyrektor Marian D. usłyszał formalne zarzuty znęcania się nad zwierzętami, jednak do tej pory nie zapadł prawomocny wyrok. Sam zainteresowany twierdzi, że działa zgodnie z przepisami i nie widzi w swoim postępowaniu nic nagannego.

Protesty pod schroniskiem w Sobolewie. Znamy szczegóły

Wobec braku systemowych działań aktywiści zapowiedzieli kolejne protesty. W sobotę 24 stycznia demonstracje mają odbyć się przed Urzędem Gminy w Sobolewie o godzinie 12 oraz przed samym schroniskiem o godzinie 14.

– Chcemy zwrócić uwagę opinii publicznej oraz instytucji odpowiedzialnych za nadzór na wieloletnie nieprawidłowości związane z funkcjonowaniem schroniska, w szczególności na warunki bytowe zwierząt, brak realnych zmian mimo upływu lat oraz niewystarczającą skuteczność kontroli – tłumaczą organizatorzy.

– Przez osiem lat podejmowane były liczne próby rozwiązania problemu – zgłoszenia do urzędów, inspekcji oraz rozmowy z władzami. Brak systemowych działań sprawia, że protest jest kolejnym, lecz koniecznym krokiem w walce o dobro zwierząt – dodają.

Protestujący domagają się natychmiastowego zerwania współpracy gmin ze schroniskiem, przeprowadzenia niezależnej kontroli z udziałem organizacji społecznych oraz przywrócenia realnego wolontariatu.

Akcję obrońców praw zwierząt w Sobolewie nagłośniła Doda oraz poseł Łukasz Litewka, który podkreślał, że zwierzęta, które trafiają do placówki, są niemal skazane na pewną śmierć.

Nie jest to pierwszy protest w Sobolewie. Podobna demonstracja odbyła się w listopadzie ubiegłego roku. – Z gmin współpracujących z tą umieralnią zabieramy co miesiąc od kilkunastu do kilkudziesięciu psów, by nie umierały tam w męczarniach – alarmowała wówczas Fundacja dla Szczeniąt Judyta.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...